Czas na prezydium
Treść
Choć przewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen Andrzej Aumiller (Unia Pracy) zapowiedział, że nie skieruje do Prezydium Sejmu złożonych w sobotę przez Włodzimierza Cimoszewicza (Klub Parlamentarny SLD) wniosków o wyłączenie siedmiu członków komisji, to prezydium i tak zajmie się tą sprawą. Oburzona prawica składa tymczasem wnioski o odwołanie marszałka Sejmu i powtórne wezwanie go przed komisję.
Prezydium Sejmu zbierze się wówczas, gdy Biuro Studiów i Ekspertyz Kancelarii Sejmu przygotuje opinię prawną na temat, czy komisja miała prawo zajmować się zgłoszonymi przez Cimoszewicza wnioskami. Przypomnijmy, że złożył on wniosek o wyłączenie siedmiu posłów, ale nie ze składu komisji, lecz tylko z przesłuchania. Zdaniem Andrzeja Aumillera (UP), stan prawny pozwalał na zajęcie się każdym z nich oddzielnie (wszystkie zostały odrzucone, a w głosowaniu nie brał udziału ten poseł, którego akurat wniosek dotyczył). Komisja powołała się na opinię prawną mecenas Emilii Nowaczyk. Jej zdaniem, art. 5 ust. 2 ustawy o sejmowej komisji śledczej reguluje czynności komisji w odniesieniu do wyłączenia członka ze składu, natomiast art. 6 - do sytuacji, kiedy członek ma być wyłączony z jednej tylko czynności: przesłuchania przez komisję konkretnej osoby przez nią wezwanej.
- Są to dwie skrajnie różne sytuacje - uważa mecenas Nowaczyk. Na pierwszą okoliczność ustawodawca przewidział, że może się pojawić więcej niż jeden wniosek, i zastrzegł, że jeśli brakuje kworum, wówczas sprawą musi zająć się Prezydium Sejmu. Druga "ma dotyczyć tylko tej konkretnej czynności, ze względu na osobistą relację, jaka zachodzi pomiędzy członkiem komisji, a osobą wezwaną".
Zdaniem lewicy, ta opinia i działanie komisji były sprzeczne z prawem i ośmieszyły ją. Opozycja jest odmiennego zdania - nazywa zachowanie Cimoszewicza arogancją, kpiną z prawa i domaga się jego odwołania. Wniosek w tej sprawie złożyła Liga Polskich Rodzin. Natomiast Ruch Patriotyczny poinformował, że domaga się podjęcia przez Prezydium Sejmu uchwały uznającej sobotnie "stanowisko i działanie" Cimoszewicza przed komisją za "naganne" oraz zobowiązującej marszałka do stawienia się przed komisją we wskazanym przez nią terminie. Wydaje się, że może on liczyć na poparcie PO, Samoobrony, PiS i kół prawicowych. Nie wiadomo, jak zachowa się SdPl. Na razie Tomasz Nałęcz, który jest przecież szefem sztabu wyborczego Marka Borowskiego, broni Cimoszewicza, atakując komisję.
Mikołaj Wójcik
"Nasz Dziennik" 2005-07-12
Autor: ab