Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Czarna dziura w "białej księdze"

Treść

Posłanka Anita Błochowiak (SLD) namawiała wczoraj dziennikarzy, by podczas pisania artykułów o procesie legislacyjnym ustawy o grach losowych posiłkowali się dokumentami "białej księgi". Jednak jej argumentacja opiera się głównie na pamięci posłów dawnej koalicji rządowej (SLD i PSL) i pracowników Ministerstwa Finansów; jest rozbieżna z dokumentami sejmowymi. Choć posłanka utrzymuje, iż jeden z dokumentów, jak to określiła, "nie odpowiada prawdzie", to równocześnie zaprzecza, jakoby był fałszywy i nie chce oficjalnie prostować jego zawartości. Zapis poprawek, podpisany przez Błochowiak, dołączony do zestawu poprawek głosowanych na posiedzeniu podkomisji 25 września ubiegłego roku, wskazuje na nią jako jego autorkę. Dodatkowo wyszło na jaw, że przewodniczący podkomisji Jan Kubik (PSL), będąc wiceministrem finansów, wydał decyzję bardzo korzystną dla jednej z firm posiadających automaty do gry.
Jan Kubik, późniejszy przewodniczący podkomisji zajmującej się ustawą o grach losowych, w kwietniu 1997 r. wydał decyzję korzystną dla spółki
Allround Masovia należącej do Arno van Doorsta. Zawarł w niej interpretację przepisów zwalniającą automaty tej firmy z płacenia podatków wynikających z ustawy z 1992 r. Skarb Państwa nie otrzymał z tego tytułu żadnych podatków. Dziś Kubik nie wypiera się swojego podpisu. Inaczej niż posłanka Błochowiak, która wciąż uparcie twierdzi, że jej podpis na dokumencie z poprawkami nie oznacza, iż je zgłosiła.
- Może po prostu legislatorka zgarnęła go razem z innymi dokumentami po posiedzeniu podkomisji - zgaduje. Nie twierdzi jednak, że dokument jest sfałszowany, choć jest dołączony do poprawek zgłoszonych 25 września ubiegłego roku, a posłanka uważa, że wówczas ich nie zgłaszała.
Z zebranych dotychczas materiałów niezbicie wynika, że pisemną poprawkę obniżającą podatek od automatów z 200 do 50 euro zgłosiła Anita Błochowiak (SLD) na posiedzeniu podkomisji 25 września ubiegłego roku.

Co wynika z "białej księgi"?
27 sierpnia 2002 r. na posiedzeniu komisji nadzwyczajnej "Przedsiębiorczość - Rozwój - Praca" odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy. Przedstawił go wiceminister Jacek Uczkiewicz. Gdy skończył, przewodniczący komisji Zbigniew Kaniewski (SLD) rozpoczął dyskusję. Jako pierwsza głos zabrała posłanka Błochowiak. "Gorąco" prosiła, aby "umożliwić ekspertom i zainteresowanym stronom udział w pracach podkomisji, tak aby posłowie mogli korzystać z ich wiedzy i doświadczenia". Jej wniosek po dyskusji podtrzymał Kaniewski. - Nie miałam żadnej wiedzy na temat treści ustawy i wolałam, żeby eksperci byli obecni na podkomisji, a nie w kuluarach - tłumaczy Błochowiak.
25 września 2002 r. w pierwszym posiedzeniu podkomisji oprócz przewodniczącego Kubika uczestniczyli: Błochowiak, Zbigniew Chlebowski (PO), Mieczysław Jedoń (SLD) i Wojciech Jasiński (PiS). W stenogramie przewodniczący wyraźnie zapisał, że prócz kilku osób wcześniej zgłoszonych (głównie z resortu finansów) na sali nikogo nie ma. Kłóciłoby się to z relacjami przedstawicieli rządu, którzy twierdzili, że każdy poseł miał swojego "podpowiadacza". Wśród dokumentów z tego dnia znajduje się trzystronicowy zestaw poprawek proponowanych przez posłankę Błochowiak. "Odhaczona" jest ta, która mówi o nowym brzmieniu art. 45a - wprowadza zamiast rządowych 200 euro zaledwie 50. Co więcej - nie ma tam mowy o stawce progresywnej, a przecież posłanka SLD solennie zapewniała, że zgłaszała tylko taką, utrzymując, że to pomyłka, a poprawkę zgłosił Chlebowski. Ale w zapisie jego poprawek nie ma ani słowa o art. 45a. Do dokumentacji dołączono jeszcze pismo przewodniczącego, który pamięta, iż część posłów miała przygotowane poprawki na piśmie, ale zgłaszali je także ustnie. Na wczorajszej konferencji Kubik tłumaczył, że nie było poprawek zgłaszanych pisemnie, jedynie ustnie. Nie potrafi precyzyjnie wyjaśnić, dlaczego tak się działo. Jego zdaniem, poprawkę zmniejszającą podatek zgłosił Chlebowski. Ale co innego pamięta np. poseł Jasiński. Pamięcią taką jak Kubik nie może się pochwalić główny specjalista sejmowy ds. legislacji Wanda Sokolewicz, która nie pamięta, kto zgłaszał feralną poprawkę. 19 grudnia 2002 r. w projekcie znów znalazła się stawka 200 euro, bo na zmniejszenie stawki nie zgodził się rząd. 24 stycznia 2003 r. w debacie sejmowej tylko poseł Józef Gruszka (PSL) skrytykował zapis o 200 euro jako "zbyt dużo jak na początek". 26 lutego 2003 r. komisja głosowała nad poprawkami zgłoszonymi w pierwszym czytaniu. Błochowiak zgłosiła propozycję podatku progresywnego, poparł ją przedstawiciel rządu. Głos zabrał poseł Chlebowski. Był "zdumiony" i powiedział, że to "jeden wielki skandal". Oprócz nagłej zmiany stanowiska rządu oburzyły go słowa dyrektora Marka Oleszczuka z resortu finansów, który stwierdził, że celem ustawy jest "zminimalizowanie, a nie zdelegalizowanie szarej strefy". W głosowaniu ośmiu posłów popiera tę poprawkę, czterech jest przeciw. Kto? Trudno powiedzieć, bo na liście obecności jest zapisanych aż 25 nazwisk. Więcej informacji dostarcza sejmowe głosowanie w tej sprawie. Poprawkę popiera 253 posłów (SLD, PSL, UP), przeciw jest 171 (PO, PiS, Samoobrona, LPR).
Mikołaj Wójcik
Artykuł z Dziennika Polskiego z dn. 4-12-2003

Autor: DW