Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Coraz więcej lewicy w prawicy

Treść

Partie prawicowe w Europie Zachodniej najchętniej i najłatwiej oddają pole podczas debaty publicznej w kwestiach obyczajowych. "Prawa gejów", eutanazja, aborcja - to tematy, które "odpuszczono" w imię konformistycznego pozostania w głównym nurcie polityki. Dla wielu partii prawicowych ceną za wejście do "pierwszej klasy" partii politycznych jest bowiem pozbycie się tzw. radykalnych haseł, co odnosi się głównie do spraw związanych z moralnością czy ochroną wartości narodowych. Prawica w Europie to zjawisko trudno uchwytne - zauważył angielski konserwatywny filozof Roger Scruton - i nie sposób się z tą uwagą nie zgodzić. Prawica coraz bardziej traci swoją tożsamość. Pomieszanie pojęć szczególnie widoczne jest obecnie, kiedy dzięki wieloletniej propagandzie zdominowanych przez lewicę mediów niemal każda myśl prawicowa utożsamiana jest coraz częściej z faszyzmem lub nazizmem, czyli ideologiami, które u swoich korzeni mają socjalizm. Przypinanie łaty "skrajnej prawicy" neonazistowskim grupom w wielu mediach jest normą.



Obecnie coraz częściej prawica skupia się na dziwnych z tradycyjnego punktu widzenia zagadnieniach. Ekologia, globalizacja oraz głód na świecie to główne wyzwania dla Unii Europejskiej według brytyjskiej Partii Konserwatywnej Davida Camerona. Brytyjscy konserwatyści zasłynęli na przykład pomysłem nałożenia na pasażerów linii lotniczych specjalnego podatku ekologicznego. Podobnie myśli, uważany za prawicowego (przez środowiska lewackie nawet za radykalnie prawicowego!) prezydent Francji Nicolas Sarkozy, który uznał kwestie związane z ekologią za jeden z najważniejszych punktów swojej polityki. Tymczasem w sprawach moralności zapanowała swego rodzaju zmowa milczenia i zgoda na to, co proponuje w tej kwestii liberalna demokracja.

Chadecja - erzac, nie prawica
Tak liczne na Zachodzie partie chadeckie, chrześcijańskie są już tylko z nazwy - w ich programach nie zostało praktycznie nic z prawicowej myśli - są to więc obecnie partie właściwie centrolewicowe. Przykładem odejścia od chrześcijańskich korzeni jest niemiecka CDU - jej szefowa kanclerz Angela Merkel powiedziała podczas wizyty w Warszawie, że Europa nie jest "klubem chrześcijan". To nie belgijska chadecja, a konserwatywna partia Interes Flamandzki, oskarżana w Belgii nie wiedzieć czemu o ekstremizm, jest jedyną partią w tym kraju, która sprzeciwia się aborcji, homoseksualnej ofensywie i zagrożeniu islamskiemu. W sąsiedniej Holandii pomieszanie pojęć jest jeszcze dalej posunięte - symbolem prawicowego polityka stał się Pim Fortuyn, zabity w 2002 r. przez lewicowego aktywistę. Fortuyn, zadeklarowany homoseksualista, zbudował swoją "prawicową" tożsamość na niechęci do imigrantów i ideologii nacjonalistycznej, ale nie czynił tego bynajmniej w imię ratowania tradycyjnych wartości.
Nieco inaczej jest we Francji, gdzie w wyborach prezydenckich wygrał "prawicowy" Nicolas Sarkozy, który w swojej kampanii wyborczej odwoływał się do takich wartości jak ojczyzna, rodzina, porządek, ale tak naprawdę jego program wpisuje się w liberalną tradycję francuskiego republikanizmu. Sarkozy, wykorzystując prawicową retorykę, zmarginalizował przy okazji Front Narodowy Jean-Marie Le Pena, co było z pewnością celem obecnego prezydenta Francji.
W takich krajach jak Portugalia czy Hiszpania prawica robi wszystko, aby zdjąć z siebie odium partii faszystowskich mających swoją genezę w reżimach, które rządziły tymi krajami przez wiele dziesięcioleci. Powoduje to maksymalne złagodzenie prawicowych postulatów. Szczególnie jaskrawo widać to było ostatnio w Hiszpanii podczas dyskusji nad ustawą o pamięci historycznej potępiającą dyktaturę gen. Franco zgłoszoną przez lewicowy hiszpański rząd. Partia Ludowa była przeciwna ustawie tylko po to, aby nie "wywoływać duchów przeszłości", nie przeszkadzało jednak partii José María Aznara, że ta ustawa w ogóle pomija zbrodnie socjalistów.
W krajach skandynawskich partie prawicowe mają coraz większe poparcie, ale wiąże się to przede wszystkim z niechęcią do liberalnej polityki imigracyjnej kolejnych rządów socjalistycznych. W krajach północnej Europy widać także pewne zmęczenie agresywnym permisywizmem. Tak jest na przykład w Danii, gdzie coraz większym poparciem cieszy się Duńska Partia Ludowa (PPD), która chce ograniczyć liczbę nieeuropejskich imigrantów, walczy z polityczną poprawnością i jest niechętna Unii Europejskiej i NATO. W przyszłotygodniowych przedterminowych wyborach PPD może okazać się czarnym koniem.
Grzegorz Jarosiński

Dr hab. Jacek Bartyzel, politolog z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu:
Jeżeli chodzi o większość partii establishmentowych, to "prawicowość" właściwie nic nie oznacza, dlatego że to są partie, które całkowicie skapitulowały przed polityczną poprawnością. Cała ich "prawicowość" to jedynie lekkie opieranie się pewnym zmianom czy próba ich modyfikowania. Nie tworzą one jednak żadnej alternatywy dla ultralewicowo-liberalnego nowego porządku. Nie wykluczam tego, że prawica europejska myśli, iż nie ma żadnego powodu konfrontować się z nowoczesnością w warstwie obyczajowej, moralnej etc., a trzeba walczyć z lewicą jedynie o to, kto będzie kontrolował procesy modernizacyjne. Innymi słowy - chodzi tylko o to, czy to będzie nasz gang czy ich gang. Chadecja jest jednym z najjaskrawszych przykładów tego procesu. Nie widzę żadnego potencjału w europejskich partiach prawicowych na zmianę tej postawy, chodzi im tylko o to, żeby się przystosować do tego modelu.
not. GJ
"Nasz Dziennik" 2007-11-10

Autor: wa