Coraz bliżej celu!
Treść
Bramki Tomasza Frankowskiego, Tomasza Kłosa i Macieja Żurawskiego dały dobrze grającej reprezentacji Polski wygraną 3:0 nad Azerbejdżanem w meczu grupy 6. eliminacji piłkarskich mistrzostw świata. Podopieczni Pawła Janasa awansowali dzięki temu na pierwsze miejsce w tabeli. O dwa punkty wyprzedzają Anglię, która rozegrała o jedno spotkanie mniej.
Początek pojedynku w Baku był wyrównany. Gospodarze, którzy pałali chęcią rehabilitacji za marcową klęskę w Warszawie (0:8), rozpoczęli agresywnie i zdecydowanie, ale Polacy szybko opanowali sytuację. Z upływem czasu dużo wyższa kultura gry i umiejętności Biało-Czerwonych zaowocowały sporą przewagą i równie dużą liczbą dobrych okazji strzeleckich. Szanse mieli Tomasz Frankowski, Maciej Żurawski, Sebastian Mila i Kamil Kosowski, ale do 28. min wynik się nie zmieniał. W owej minucie Frankowski otrzymał znakomite podanie od Mirosława Szymkowiaka, efektownie zwiódł dwóch obrońców i lekkim technicznym strzałem pokonał Dżahangira Hasanzade. Kilkadziesiąt sekund później powinno być już 2:0, ale Kosowski fatalnie przestrzelił z kilku metrów. Tuż przed końcem pierwszej połowy efektownie uderzył z woleja Żurawski, azerski bramkarz pewnie obronił - nadal prowadziliśmy 1:0.
Drugą połowę rozpoczęliśmy bardzo dobrze. Po podaniu Frankowskiego potężnie uderzył z dystansu Radosław Sobolewski - piłka trafiła w poprzeczkę. Kilka chwil później niezadowolony z decyzji sędziego jeden z kibiców gospodarzy wbiegł na boisko, pokazał arbitrowi... czerwoną kartę, po czym został wyprowadzony przez żołnierzy. Atmosfera na trybunach zrobiła się nerwowa, na murawie lądowały butelki, w okolicach polskiej ławki rezerwowych było niebezpiecznie. Na szczęście nikomu nic złego się nie stało, a Polacy grali swoje. W 57. min Szymkowiak kapitalnie zagrał piłkę z rzutu wolnego, Tomasz Kłos wyprzedził obrońców i pięknym strzałem głową podwyższył na 2:0. W 67. min wydawało się, że będzie 3:0, ale Żurawski fatalnie skiksował z najbliższej odległości. Co się jednak odwlecze... Na 11 minut przed końcowym gwizdkiem piękną akcję przeprowadzili Szymkowiak, Andrzej Niedzielan i Żurawski, po niej napastnik Wisły Kraków nie miał problemów z podwyższeniem rezultatu.
Ogromna przewaga Polaków, wysokie prowadzenie i bezradność swych podopiecznych tak rozsierdziły brazylijskiego trenera gospodarzy Carlosa Alberto Torresa, że postanowił... sam wymierzyć sprawiedliwość. Ruszył w stronę sędziego, na drodze stanął mu arbiter techniczny, który został lekko uderzony w twarz. Gorszące przepychanki z Torresem trwały dobrą minutę, wściekły szkoleniowiec ujrzał na koniec czerwoną kartkę i musiał udać się do szatni. Po meczu tłumaczył, że sędzia techniczny mu naubliżał - to przyczyna ciosu w policzek - i dodał, że "w piłce rządzą teraz pieniądze, dlatego Azerbejdżan nie ma szans na sukcesy".
Wynik 3:0 nie uległ już zmianie. Polacy wygrali w Baku zasłużenie, górując nad gospodarzami w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła. Za spokój, opanowanie i taktyczną mądrość należy im się duże uznanie. Nie dali się sprowokować brutalnie grającym Azerom, wypunktowali ich w stylu wytrawnego boksera.
Choć nasi są już bardzo blisko awansu do finałów przyszłorocznych mistrzostw świata, trener Paweł Janas przestrzega: - Na świętowanie awansu jest jeszcze jednak zdecydowanie za wcześnie. 18 punktów to za mało, by grać w mistrzostwach, dlatego też trzy czekające nas mecze są równie ważne jak ten dzisiejszy - powiedział. Wydaje się, że jeżeli jego podopieczni wygrają dwa z nich - do Niemiec pojadą na pewno.
Azerbejdżan - Polska 0:3 (0:1). Bramki: Tomasz Frankowski (28.), Tomasz Kłos (57.), Maciej Żurawski (79.). Polska: Dudek - Baszczyński, Kłos, Bąk, Rząsa - Kosowski, Sobolewski, Szymkowiak (90' Radomski), Mila (84' Zieńczuk) - Żurawski, Frankowski (57' Niedzielan).
Następne mecze, 3 września: Polska - Austria, Walia - Anglia, Irlandia Płn. - Azerbejdżan.
Piotr Skrobisz
"Nasz Dziennik" 2005-06-06
Autor: ab