Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Coraz bardziej zadłużeni

Treść

O prawie 20 proc. wzrósł w poprzednim roku państwowy dług publiczny, i ostatniego dnia grudnia wyniósł ponad 420 mld zł. Również w tym roku zadłużymy się na dodatkowe kilkadziesiąt miliardów złotych. Pożyczona przez państwo kwota przekroczyła już połowę naszego produktu krajowego brutto (PKB). Oznacza to, że rządzący będą musieli - zgodnie z ustawą o finansach publicznych - opracowując budżet państwa na kolejny rok, zastosować określone procedury ostrożnościowe, zapobiegające nadmiernemu zadłużaniu się. Niestety, mogą też zrobić coś innego - zmienić prawo tak, by możliwe było dalsze zaciąganie ktedytów. Tymczasem na spłacanie odsetek od już pożyczonych pieniędzy wydajemy co roku więcej niż na szkolnictwo wyższe, bezpieczeństwo publiczne i ochronę przeciwpożarową oraz wymiar sprawiedliwości razem wzięte...
Na koniec 2003 r. państwowy dług publiczny, powiększony o przewidywane wypłaty z poręczeń i gwarancji, wyniósł 51,6 proc. PKB. Taki poziom zadłużenia oznacza konieczność wprowadzenia odpowiednich procedur ostrożnościowych, zmniejszając tym samym elastyczność konstruowania kolejnego budżetu państwa. W budżecie na rok 2005 wielkość deficytu uzależniona zostanie od wartości budżetowych dochodów planowanych na tamten rok. Mianowicie relacja deficytu do dochodów budżetowych nie może być większa niż w budżecie państwa za rok bieżący. Zobowiązanie to jest wiążące również dla jednostek samorządu terytorialnego, które także będą musiały pilnować wielkości swojego deficytu.
W tym roku, według założeń do budżetu państwa, zadłużenie zbliży się do 55 proc. PKB. Przekroczenie tego progu wymagać będzie podjęcia drastyczniejszych działań. W takim przypadku rząd będzie zobowiązany przygotować budżet zapewniający spadek długu w stosunku do PKB. Stąd już tylko krok do przekroczenia konstytucyjnego progu - zadłużenia przekraczającego 60 proc. produktu krajowego brutto. Wtedy trzeba będzie uchwalić budżet bez deficytu, a państwo nie będzie mogło udzielać gwarancji i poręczeń finansowych.
Często "tajemnicze" dla przeciętnego człowieka wskaźniki zadłużenia są jednak jak najbardziej realne. Nie stanowią tylko części jakiejś "wirtualnej" rzeczywistości, która nie znajduje odzwierciedlenia w realnym świecie. Wręcz przeciwnie. Warto sobie bowiem uzmysłowić, że zadłużanie się jest dosyć kosztowne. I nie chodzi tylko o wielkość oprocentowania zaciągniętego długu, ale przede wszystkim o łączną kwotę odsetek do zapłaty. Nawet przy stosunkowo niskich odsetkach łączny koszt obsługi długu publicznego będzie stosunkowo duży. W tegorocznym budżecie państwa na jego obsługę zarezerwowano ok. 26,9 mld zł, czyli ponad połowę naszego deficytu budżetowego i zarazem 3 proc. naszego PKB.
By uzmysłowić sobie, jak duże jest to obciążenie, wystarczy spojrzeć na wielkość środków przeznaczonych na inne dziedziny. Dla porównania - planowane wydatki na szkolnictwo wyższe wynoszą ok. 8 mld zł, na bezpieczeństwo publiczne i ochronę przeciwpożarową - 8,4 mld zł, a na wymiar sprawiedliwości - 6,3 mld zł. Te niemal 30 miliardów złotych to koszt, który jesteśmy zmuszeni ponosić co roku w związku z obsługą długu. Kiedyś przyjdzie jednak czas spłaty nie tylko odsetek, lecz również pożyczonego kapitału.
Zdaniem prof. Andrzeja Kaźmierczaka ze Szkoły Głównej Handlowej, wzrastające zadłużenie sprawi, że będziemy coraz gorzej oceniani przez pożyczkodawców, w związku z czym będziemy musieli płacić wyższe odsetki, a to z kolei jeszcze bardziej pogorszy naszą sytuację budżetową. - Trzeba będzie płacić wyższe oprocentowanie, co spowoduje wzrost kosztów obsługi zadłużenia, a tym samym wzrośnie część sztywnych wydatków budżetowych, ograniczając możliwość finansowania innych dziedzin - tłumaczył Kaźmierczak. Jego zdaniem, nie obędzie się bez konieczności podjęcia radykalnych działań oszczędnościowych. Według niego, rząd powinien przede wszystkim zająć się zwiększeniem ściągalności podatków od przedsiębiorstw. - Nie może być tak, że przedsiębiorcy w imię niepłacenia podatków wykazują straty, których faktycznie nie ma - zaznaczył.

Pokusa życia na kredyt
W państwach Unii Europejskiej poziom zadłużenia jest jeszcze większy niż w Polsce. Przed poszerzeniem UE wynosił średnio ok. 60 proc. PKB, ale w niektórych krajach przekraczał nawet 100 proc. Dodatkowo biorąc pod uwagę metodologię liczenia długu, stwierdzimy, że w Polsce jest ona bardziej rygorystyczna. Gdybyśmy do obliczenia długu publicznego zastosowali unijne metody, to okazałoby się, że ma on o kilka procent mniejszy udział w PKB niż przy zastosowaniu naszego sposobu.
W krajach strefy euro istnieje ograniczenie dotyczące relacji deficytu budżetowego do produktu krajowego brutto. W tzw. Pakcie Stabilizacji i Rozwoju zapisano, iż jego wielkość nie powinna przekraczać 3 proc. (w Polsce, według planów budżetowych, wynieść może w tym roku 5,7 proc.). Jeżeli któreś z państw obszaru wspólnej waluty przekroczyłoby ten poziom deficytu i zarazem nie byłoby to spowodowane skurczeniem się PKB co najmniej o 2 proc., to zobowiązane byłoby w krótkim czasie przedstawić program jego ograniczenia. Ponadto nie mogłoby w następnym roku uchwalić budżetu z deficytem przekraczającym wspomniany próg. Dotkliwą sankcją byłaby również konieczność złożenia depozytu wartości 0,5 proc. PKB danego kraju. Depozyt przepadałby, jeśli w ciągu dwóch lat nie udałoby się deficytu zmniejszyć. Tyle mówi teoria. Praktyka pokazuje jednak zupełnie co innego. Maksymalny poziom deficytu przekroczyły bowiem Francja i Niemcy, a więc polityczni liderzy Unii Europejskiej. Tylko ze względu na siłę swojego głosu - wbrew ustalonym przepisom - udało im się wygrać głosowanie decydujące o tym, iż nie zostaną ukarane.
Problem zadłużenia naszego kraju to jednak nie tylko kwestia sankcji wynikających z zapisów ustawowych. Sejm może bowiem zliberalizować dyscyplinę zadłużania się państwa, a wówczas powstanie złuda, że problem nadmiernego zadłużenia zniknie. Rzeczywistość jednak stanie się tylko groźniejsza. W takim przypadku będziemy mieli do czynienia tylko z typowym zamiataniem śmieci pod dywan.
Artur Kowalski
Nasz Dziennik 21-05-2004

Autor: DW