Co usłyszą posłowie?
Treść
Autopoprawka do budżetu państwa na 2006 r., zakładająca deficyt w wysokości 30 mld zł, ale zmniejszenie go kosztem wydatków na administrację, a nie sprawy socjalne; zamiast odliczeń od podatku CIT dla firm tworzących nowe miejsca pracy niższe składki na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych; znaczące uproszczenie procedur w prowadzeniu działalności gospodarczej; zmiana ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym, zwiększająca szanse na szybszą budowę mieszkań - to najważniejsze założenia programu gospodarczego rządu, który dziś ma przyjąć Rada Ministrów.
Lepszy rozdział pomocy społecznej czy ulgi prorodzinne i powrót do dłuższych urlopów macierzyńskich mają być ostatecznymi argumentami przekonującymi Ligę Polskich Rodzin czy Samoobronę do poparcia gabinetu Kazimierza Marcinkiewicza.
- To program racjonalny - mówi nam jeden ze współpracowników premiera. Dodaje, że wiele spraw, na które nie ma pieniędzy w budżecie państwa, można załatwić nie poprzez zwiększanie deficytu budżetowego, a odpowiednie przesunięcia z pozycji, na które można wydawać zdecydowanie mniej pieniędzy. Jednym z takich elementów będzie likwidacja gospodarstw pomocniczych w resortach i skupienie ich kompetencji w jednym, podległym kancelarii premiera.
Co rząd zamierza zrobić w kwestii zatrudnienia? Przede wszystkim ułatwić życie przedsiębiorcom i w ten sposób zachęcać ich do tworzenia nowych miejsc pracy. Chodzi m.in. o to, by w jednym miejscu można było załatwić sprawy związane z rejestracją firmy, zostanie też zmniejszona ilość formalności, jakich trzeba dopełnić w ciągu roku w związku z podatkami, ZUS i VAT. Ważnym elementem będzie ujednolicenie systemu wiążących interpretacji prawa podatkowego - brak tego elementu doprowadził do upadku już niejedną, dobrze prosperującą i zatrudniającą ludzi firmę. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, rząd zrezygnuje z wyborczego pomysłu Prawa i Sprawiedliwości polegającego na ulgach w podatku CIT (za każde nowo utworzone miejsce pracy przedsiębiorca miałby prawo odliczać sobie 1000 zł od podatku). W krótkim czasie mają go zastąpić niższe stawki wpłacane co miesiąc do ZUS. Uczciwym przedsiębiorcom spodoba się z pewnością także propozycja utworzenia Centralnego Rejestru Spraw Sądowych, rozszerzenie zakresu funkcjonowania systemu informacji o kontrahentach oraz usprawnienie systemu sądownictwa gospodarczego, czym zajmie się resort sprawiedliwości.
Wbrew temu, co powiedziała w wywiadzie dla "Financial Times" minister finansów Teresa Lubińska, rząd nie zrezygnuje z tzw. kotwicy budżetowej, czyli deficytu budżetowego na poziomie 30 mld zł. - Chodzi o to, że poszedł sygnał na zewnątrz, że to będzie 30 mld i teraz po tym będzie się oceniać naszą wiarygodność - tłumaczy jeden ze współpracowników premiera.
Co z prywatyzacją?
O tworzeniu marki polskiej PiS dużo mówiło w kampanii wyborczej. Nie zamierza z tego pomysłu rezygnować. Mają zostać zlikwidowane wydziały ekonomiczno-handlowe (WEH, istnieją przy polskich placówkach konsularnych i ambasadach, mają za zadanie m.in. kreowanie wizerunku Polski jako interesującego partnera gospodarczego, prowadzenie bieżących analiz barier i ograniczeń dostępu dla polskich towarów i usług do rynku w danym kraju). W ich miejsce powstanie ekonomiczna służba dyplomatyczna podległa MSZ oraz Polska Agencja Handlu i Inwestycji (PAHI), działająca w ramach resortu gospodarki. PAHI ma przejąć część majątku i struktur kasowanych wydziałów i będzie miała za zadanie promowanie polskiej marki, o której mówił w jednym z wywiadów minister Skarbu Państwa Andrzej Mikosz.
- Jeśli przyjmiemy, że można wszystko sprzedać jak leci, to z Polski znikną miejsca podejmowania decyzji gospodarczych - podkreśla. Dodaje, że przygotowywane do prywatyzacji firmy z branży energetycznej, mające zasadnicze znaczenie dla gospodarki, jak ENEA czy Elektrownia Kozienice, nie mogą zupełnie wypaść spod kontroli państwa. Mikosz chce jednak instrumentów takiej kontroli szukać nie w tzw. biernym pakiecie akcji danej firmy (ok. 25 proc.) czy "złotej akcji", a w zmianach w kodeksie spółek prawa handlowego.
- Nie może dojść do takiej sytuacji jak w przypadku prywatyzacji sektora bankowego, że dzisiaj tylko dwa banki kontroluje państwo - mówi.
Wśród zadań, jakie rząd postawi przed Mikoszem, będzie jednak głównie nie prywatyzacja, a poprawa jakości nadzoru nad spółkami i majątkiem Skarbu Państwa oraz wyegzekwowanie od dotychczasowych inwestorów tego, do czego zobowiązali się, zawierając transakcje prywatyzacyjne.
Nie tylko finanse
Niemal przesądzone jest, że w programie rządu pojawi się tzw. becikowe, którego domaga się Liga Polskich Rodzin. W jakiej wysokości?
- Tego jeszcze nikt nie policzył, podobnie jak zmian w stawkach VAT, bo lepiej to zrobić wolniej i dokładnie, niż się pospieszyć, obiecać, a potem się wycofywać - usłyszeliśmy od jednej z osób zajmujących się dopracowywaniem programu rządu. Nikt nie zabiera głosu oficjalnie, bo program nie został jeszcze uzgodniony przez Radę Ministrów.
- Na pewno od wtorku każdy z ministrów będzie mówił jednym głosem o programie rządu - deklaruje doradca premiera Marek Zuber, który dał się nakłonić jedynie na wypowiedź, że będzie namawiał Marcinkiewicza, by ten utrzymał deficyt na poziomie 30 mld zł.
Ważne są też inne deklaracje, które premier już złożył. Jak ta dotycząca budowy 3 mln mieszkań w ciągu ośmiu lat. Oczywiste jest, że nie minister transportu i budownictwa Jerzy Polaczek będzie budował te lokale, ale to na rządzie spoczywa ciężar stworzenia instrumentów, które umożliwią jego realizację. Pierwszym krokiem w tym kierunku będzie rządowy projekt zmiany ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym. Ma on zawierać m.in. zmniejszenie możliwości blokowania inwestycji przez odwołania i sprzeciwy podmiotów niemających bezpośrednio interesu prawnego w danej sprawie, uproszczenie procedur uzyskiwania zezwoleń budowlanych, likwidację wymogu zezwoleń na drobne przeróbki i remonty.
Mikołaj Wójcik
"Nasz Dziennik" 2005-11-08
Autor: ab