Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Co się działo w PZN?

Treść

Zarzuty niegospodarności oraz oszustwa przy zawieraniu umowy sponsorskiej pomiędzy Polskim Związkiem Narciarskim i Grupą Lotos SA postawiła wczoraj krakowska prokuratura apelacyjna Pawłowi W., prezesowi PZN. Zarzut oszustwa dotyczy także Piotra M., pośrednika w negocjacjach ze sponsorem. Według prokuratury, na skutek tylko tych działań Związek stracił ponad milion złotych, a sprawa jest rozwojowa.

Zarzuty postawione wczoraj Pawłowi W. dotyczą działania na szkodę Związku i narażenia go na stratę w wysokości 408 tys. zł. Chodzi o niewyegzekwowanie od organizatora zakopiańskiego Pucharu Świata w Skokach Narciarskich w 2002 roku zagwarantowanych w umowie pieniędzy z dochodu na rzecz PZN. - Umowa istniała, a Paweł W. nie wyegzekwował tych pieniędzy. Tymczasem jako prezes PZN był główną osobą, która mogła doprowadzić do ich odzyskania - powiedział prok. Ryszard Tłuczkiewicz, zastępca prokuratora apelacyjnego w Krakowie.
Ponadto prokuratura zarzuca Pawłowi W. oraz Piotrowi M., prowadzącemu firmy zajmujące się pośrednictwem sponsoringowym, oszustwo na szkodę PZN. Zarzuty dotyczą umowy zawartej pomiędzy Związkiem i Grupą Lotos SA. Paweł W. i Piotr M. mieli wprowadzić w błąd PZN co do roli pośrednika w rozmowach ze sponsorem. W efekcie pośrednik za doprowadzenie do zawarcia umowy otrzymał kwotę 600 tys. zł, która w rzeczywistości mogła wpłynąć na konto PZN. Ponadto kwota ta stanowiła ok. 30 procent wartości umowy, co znacznie przekraczało obowiązujące standardy.
Badana przez prokuraturę sprawa dotyczy okresu 2002-2004. Prokuratorzy chcą dokładniej przyjrzeć się działalności PZN w tym czasie, ze szczególnym uwzględnieniem sposobu, okoliczności i efektów zawierania umów sponsorowych i reklamowych. Chodzi tu nie tylko o Grupę Lotos SA, ale także o Pocztę Polską. Na razie na podstawie wstępnej oceny działalności Związku powstało szereg zastrzeżeń. Prokuratorzy chcą także sprawdzić, jak zagospodarowane były pieniądze od sponsorów oraz dotacje z budżetu państwa. Jak podkreślają przedstawiciele prokuratury, w trakcie śledztwa zarzuty oraz krąg podejrzanych osób z pewnością ulegną zmianie.
- W sprawie chodzi nie tylko o to, by dojść do prawdy obiektywnej, ale i o to, by śnieg, na którym rozgrywane są zawody sportowe, był czystszy niż dotychczas - zaznaczył prok. Bogusław Słupik, szef Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie.
Wczoraj obydwaj podejrzani zgłosili się do prokuratury, gdzie składali wyjaśnienia. Po ich zakończeniu prokuratorzy mieli zadecydować, czy zostanie wobec nich zastosowany jakiś środek zapobiegawczy. Za niegospodarność grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności, za oszustwo grozi od roku do 10 lat więzienia.
Śledztwo w sprawie niegospodarności w PZN toczy się w krakowskiej prokuraturze od kilku miesięcy. Jako świadek zeznawał m.in. Adam Małysz. Swoją opinię prezentował także biegły księgowy.
Marcin Austyn, Kraków

"Nasz Dziennik" 2005-11-08

Autor: ab