Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Co nasze to nasze, a o waszym możemy dyskutować

Treść

Z prof. Józefem Szaniawskim, historykiem, sowietologiem, rozmawia Małgorzata Lebiediuk Prasa rosyjska ogłasza dziś dumnie, że Polska pierwszy raz od 20 lat znowu liczy się ze zdaniem Rosji. Jak to należy rozumieć? - Analizowałem reakcje mediów rosyjskich na wygraną Platformy Obywatelskiej podczas ostatnich wyborów parlamentarnych. Zaskakujące było to, że wszystkie media były z wyniku bardzo zadowolone. Ten entuzjazm - zaznaczmy, że media rosyjskie są zależne od Kremla - powinien być alarmujący dla rządu Tuska i elektoratu, który go wybrał. Powinni zadać sobie pytanie, dlaczego Kreml woli rząd Platformy od rządu Prawa i Sprawiedliwości. Są już symptomy, że nowy polski rząd prowadzi politykę zagraniczną inaczej niż poprzednicy. Premier Tusk mówi, że trzeba prowadzić dialog z Niemcami i Rosją. Ja zaś podkreślam, że dialog w polityce międzynarodowej nie jest celem samym w sobie, chodzi o rację stanu danego państwa - w tym przypadku Polski. W jaki sposób rozmawiać z Rosją i bronić interesu narodowego? - O tym, jak rozmawiać z Rosją, wiedział świetnie marszałek Piłsudski. Rosjanie znają tylko rozmowę z silnym, ze słabym w ogóle się nie liczą - nie ma dialogu na innych zasadach. To dotyczy Polski w szczególności. Proszę zwrócić uwagę, że w Rosji obowiązuje nadal doktryna tzw. bliskiej zagranicy wprowadzona za rządów Borysa Jelcyna. Chodzi w niej o to, żeby traktować w sposób szczególny państwa należące niegdyś do ZSRS i znajdujące się w strefie jego wpływów. Choć Polska, Litwa czy Gruzja są dziś państwami niepodległymi, to jednak Rosja uważa, że należy z nimi rozmawiać inaczej niż np. z państwami zachodnimi. Co chce ugrać Rosja, ingerując w negocjacje w sprawie tarczy? - Z punktu widzenia prawa międzynarodowego Rosja wtrąca się w wewnętrzne sprawy innego państwa - w tym przypadku Polski. Tarcza jest pretekstem do mieszania się w polskie sprawy. Rosjanie próbują odzyskać utracone wpływy w Polsce. Credo rosyjskiej polityki zagranicznej - czasów carskich, sowieckich i obecnej - brzmi: "Co nasze to nasze, a o waszym możemy dyskutować". Doktrynę tę sformułował car Aleksander I podczas kongresu wiedeńskiego w 1815 roku. Oznacza to nic innego, jak wtrącanie się w interesy innych państw i niepozwalanie, by wtrącano się do własnych. To obowiązuje również dzisiaj. Dziękuję za rozmowę. "Nasz Dziennik" 2008-01-12

Autor: wa