Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Co dalej z puławskimi "Azotami"

Treść

Do końca marca ma być gotowy projekt restrukturyzacji sektora wielkiej syntezy chemicznej. W myśl nowej koncepcji mają powstać dwa koncerny skupiające produkcję nawozów w Polsce. Jeden, którego liderem byłyby puławskie "Azoty", konsolidowałby produkcję melaminy i nawozów azotowych. Drugi - skupiony wokół Polic, zająłby się produkcją nawozów fosforowych.
Projekt przygotowuje prezes Nafty Polskiej Krzysztof Żyndul, były prezes Zakładów Chemicznych "Police". Jak podkreślił Zygmunt Kwiatkowski, prezes zarządu ZA "Puławy" S.A., w dalszym ciągu obowiązuje strategia restrukturyzacji, konsolidacji i prywatyzacji podmiotów w sektorze wielkiej syntezy chemicznej przyjęta dwa lata temu przez rząd. Koncepcja ta jest jednak bardzo pojemna i mieszczą się w niej różne poglądy na restrukturyzację przedsiębiorstw chemicznych.
- Nie znamy jeszcze szczegółów nowych pomysłów restrukturyzacyjnych, dlatego trudno się do nich konkretnie odnieść - stwierdził Andrzej Świderski, przewodniczący zakładowej "Solidarności". - Pomysł na połączenie w jeden koncern produkcji nawozów i melaminy jest na pewno lepszy od poprzednich, które wyodrębniały całkowicie produkcję nawozową. Ale i tak jest to koncepcja zakładająca rozczłonkowanie naszego zakładu, co budzi nasze zasadnicze zastrzeżenia.
Zdaniem puławskiej "Solidarności", dla ich zakładów najbardziej korzystne jest utrzymanie dotychczasowej struktury produkcyjnej. Oznacza to większe bezpieczeństwo zakładu i pracowników w sytuacji dekoniunktury na rynku jednego z produktów. Pracownicy obawiają się, że restrukturyzacja i prywatyzacja to sposób na rozczłonkowanie firmy i wyprzedaż jej najbardziej rentownych elementów. Taki rozwój sytuacji grozi znacznymi redukcjami zatrudnienia.
Jak dotąd w ZA "Puławy" nie przeprowadzono zwolnień grupowych. Zmniejszenie liczebności załogi odbyło się drogą naturalną. Zakłady zatrudniły nawet 70 młodych wykształconych osób.
Puławskie "Azoty" przeżywają obecnie okres bardzo dobrej koniunktury. Po stratach rzędu 120 mln zł w 2002 r., w kolejnym roku obrachunkowym odnotowały zysk netto w wysokości ponad 80 mln zł. Złożyły się na to m.in. wysokie ceny melaminy na rynkach światowych, a także wzrost cen i zapotrzebowania na nawozy azotowe. Zarząd zakładów twierdzi, że zaczynają przynosić efekty wdrażane od kilku lat działania restrukturyzacyjne, w wyniku których z zakładu wyodrębniono szereg spółek-córek oraz stworzono bardziej funkcjonalny system decyzyjny.
Sytuacja ta może się jednak zmienić po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Zdaniem ekspertów, UE stwarza warunki dużo mniej konkurencyjne dla przemysłu chemicznego niż chociażby Stany Zjednoczone. Dotyczy to przepisów prawnych, regulacji, szczególnie w zakresie ochrony środowiska. Olbrzymim zagrożeniem dla przemysłu chemicznego w Europie będzie nowy program ekologiczny, którego pierwsze czytanie ma się odbyć w nowym europejskim parlamencie tuż po wakacjach. Niezwykle kosztotwórcze jest wypełnienie wszystkich 570 dyrektyw dotyczących zarządzania chemikaliami, ochrony środowiska i bezpieczeństwa obowiązujących obecnie w Unii. Dodatkowym obciążeniem są niekonkurencyjne warunki pozyskiwania szeregu surowców do produkcji chemicznej. W Polsce cena gazu produkcyjnego jest wyższa niż w Niemczech czy Francji o ponad 20 proc. Przy udziale gazu w produkcji np. nawozów, który sięga 40-70 proc., okazuje się, że na zintegrowanym rynku europejskim w zasadzie nie możemy być konkurencyjni - podkreślają eksperci.
Adam Kruczek, Lublin
Nasz Dziennik 22-03-2004

Autor: DW