Przejdź do treści
Przejdź do stopki

CIM na drożyznę

Treść

Tylko gruntowna zmiana polityki państwa związanej z refundacją leków może przyczynić się do tego, by Polacy płacili mniej niż dotąd za leki - uważa wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej Wojciech Giermaziak. Obecnie Polacy dopłacają do leków najwięcej w Europie!

By polski pacjent płacił mniej za leki, konieczne jest jak najszybsze wprowadzenie przejrzystych zasad refundacji. Najlepszą drogą do ich ustalenia jest stworzenie - obok modyfikowanego systemu Rejestru Usług Medycznych - Centrum Informacji Medycznej (CIM) - powiedział Giermaziak na wczorajszej konferencji prasowej, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Aptekarzy Katolickich. - Powinna powstać jedna instytucja, która przekazywałaby informacje o lekach i ich rynku do Narodowego Funduszu Zdrowia, Ministerstwa Zdrowia, Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego i Głównego Inspektoratu Sanitarnego. CIM powinno mieć możliwość udzielania rekomendacji NFI i resortowi zdrowia w sprawie skreślania oraz ustalania warunków zmian refundacji leków - tłumaczył.

Rekomendacja z dowodem
W jaki sposób miałoby się to odbywać? Otóż rekomendacja, którą daje dla danego leku Agencja Leków, powinna być naukowo udowodniona, tzn. powinna uzasadniać obecność tego właśnie, a nie innego preparatu na liście leków refundowanych - uważa wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej. Obecnie jest tak, że na listach refundacyjnych znajduje się nawet kilkadziesiąt leków stosowanych przy konkretnym schorzeniu, które różnią się jedynie ceną. W oparciu o uzyskane dane Ministerstwo Zdrowia tworzyłoby listy leków refundowanych, za które z kolei płaciłby NFZ. Przy umieszczaniu w wykazie środków refundowanych pierwszego leku generycznego (wtórnego) należałoby uwzględnić przede wszystkim kryterium cenowe, określając jego cenę w stosunku do leku oryginalnego. Nowy lek mógłby znaleźć się na liście leków refundowanych tylko wówczas, gdy byłby tańszy od aktualnie obowiązującego.
CIM miałoby podlegać premierowi. Nie byłoby żadną konkurencją wobec istniejącego już Rejestru Usług Medycznych (RUM), a jedynie jego uzupełnieniem. RUM - który obecnie przyjął postać pilotażową jedynie w Wielkopolsce, ale w perspektywie obejmie całą Polskę - ma odpowiedzieć na pytanie, jakie jest rzeczywiste zużycie leków, i jakich konkretnie. Tymczasem CIM miałoby oceniać skuteczność działania leków. Jak tłumaczył Giermaziak - to praktycznie istniejący, jakkolwiek może niedoskonale funkcjonujący jeszcze element polityki lekowej państwa. Należałoby go zatem usprawnić.
Według danych WHO, polski pacjent dopłaca grubo powyżej 60 proc. do ceny leku. Przykładowo w systemie angielskim - 10 proc. Ponadto w Polsce jest zaledwie jeden płatnik w systemie refundacji leków - Narodowy Fundusz Zdrowia, który bazuje, z jednej strony, na składkach społecznych, ale z drugiej - na dotacji państwa. Dla porównania - w Niemczech jest aż 181 płatników.
Aneta Jezierska



Paweł Trzciński, rzecznik ministra zdrowia:
Ograniczenie listy leków spowoduje reakcje pacjentów. Często leki mają różne wskazania. Nie jest tak, że są one identyczne. Część leków ma bardzo zbliżone działanie, ale pacjenci ich nie tolerują, bo na przykład są na nie uczuleni. To nie jest takie proste, jak się panu Giermaziakowi wydaje. Sami eksperci, profesorowie nie są w stanie porozumieć się co do skuteczności działania leków. W jaki sposób miałoby działać CIM? W taki, że ktoś musiałby przygotowywać te ekspertyzy. A kto? Ci eksperci, konsultanci krajowi, wybitni profesorowie, z których opinii już dziś korzystamy. Przecież już dziś konsultujemy się z nimi co do wprowadzania określonych leków. A zatem Centrum Informacji Medycznej byłoby kolejną instytucją przekazującą opinie, z których i tak korzystamy. Na świecie jest tylko kilka firm, które prowadzą dogłębną analizę. CIM nie byłoby stać na przeprowadzenie należnych badań, ponieważ są one bardzo kosztowne. Usprawnić przekazywanie informacji można bez powoływania kolejnej instytucji, na przykład w obrębie Agencji Oceny Technologii Medycznych. Powstająca od stycznia Agencja ma oceniać pod względem efektywności procedury i w ramach tego również stosowane leki. Na to, o czym mówi pan Giermaziak, potrzebne są gigantyczne pieniądze.

"Nasz Dziennik'[ 2006-04-26

Autor: ab