Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Cholera w Burundi

Treść

Co najmniej czworo dzieci zmarło na cholerę w północnej dzielnicy stolicy kraju, Bujumbury - poinformowała wczoraj katolicka agencja misyjna Misna. Zdaniem agencji, są to tylko dane oficjalne, uwzględniające jedynie śmiertelne przypadki w stołecznym szpitalu. Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że liczba ofiar epidemii poza szpitalem może być dużo wyższa. Szacuje się, że może dochodzić nawet do sześćdziesięciu osób.

Władze Burundi oficjalnie przyznały, że zanotowano w tym kraju przypadki zachorowań na cholerę. Przedstawiciele służb medycznych twierdzą, że przyczyną wybuchu epidemii jest niedostatek wody pitnej. Mieszkańcy stolicy, a w szczególności dzieci, piją wodę prosto z rzeki, co przyczynia się do rozprzestrzeniania choroby. Szef tamtejszej służby zdrowia Georges Nsengiyuva poinformował, że przypadki epidemii zanotowano także w innych rejonach stolicy. Szczególnie zła sytuacja higieniczna występuje na ubogich przedmieściach stolicy, gdzie na 5 tys. mieszkańców przypadają jedynie trzy ujęcia wody pitnej.
Przyczyną złej sytuacji w Burundi są długotrwałe klęski suszy, które w ostatnim czasie dotknęły ten kraj. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy zmarło tam z głodu ponad sto osób.
JS

"Nasz Dziennik" 2005-01-20

Autor: ab