Chcieli od nas łapówek
Treść
Przedstawiciele PKP Cargo dwa razy zażądali ode mnie i mojego zastępcy łapówek za zlecenia naprawy wagonów - powiedział wczoraj Ryszard Ekiert, prezes Zakładów Naprawy Taboru Kolejowego w Łapach, podczas spotkania z pracownikami, parlamentarzystami i lokalnymi władzami. Bliższych szczegółów jednak nie ujawnił na prośbę prokuratury.
Według słów prezesa łapskich zakładów, jedna z propozycji korupcyjnych miała wynosić 3 miliony złotych. Prezes Ekiert powiedział również, że odmówił wręczenia łapówek, ponieważ "nie chce siedzieć w więzieniu". Poinformował również zebranych, iż tą sprawą zajmuje się prokuratura, ale nie ujawnił która. Prezes oświadczył, że był zobligowany przez śledczych, aby tych faktów nie ujawniać, jednak zdecydował się na to z powodu tragicznej sytuacji w ZNTK, do której doprowadziło brak zamówień od PKP Cargo. Wskazywał, że głównym powodem obecnego braku zamówień nie jest kryzys, ale właśnie korupcja w PKP Cargo.
Obecny na spotkaniu poseł PiS Jacek Bogucki powiedział, że konieczne jest stworzenie przez rząd programu odbudowy polskiego transportu kolejowego, bo bez tego wkrótce znajdzie się on w takiej sytuacji, jak ZNTK Łapy. Jego zdaniem, trzeba to zrobić, ponieważ na pewno nadejdzie koniunktura na przewozy kolejowe w świecie i w Europie. Wskazał, że Niemcy gruntownie przygotowują do tego swój tabor, licząc właśnie na wzrost przewozów towarów i dzieci. Jeżeli polscy przewoźnicy kolejowi upadną, to wejdą na ich miejsce firmy niemieckie i inne obce przedsiębiorstwa.
Podczas spotkania sformułowano apel do premiera, aby ratował łapski zakład. Podpisali się pod nim podlascy parlamentarzyści wszystkich opcji politycznych oraz samorządowcy. Podpisy z podobnym apelem do premiera zbierane są też wśród załogi i mieszkańców Łap. Pracownicy nie kryją, że według nich, problemy zakładu sa związane z błędną polityką państwa i rządu.
Jedynie około 90 pracowników ZNTK w Łapach, spośród prawie 700 zatrudnionych, ma do września zajęcie, a to dzięki kontraktowi podpisanemu niedawno z Mostostalem na budowę konstrukcji stalowych. Ze strony głównego zleceniodawcy PKP Cargo, oficjalnie z powodu wywołanego kryzysem zmniejszenia przewozów, od roku nie ma żadnych zamówień. Prezes łapskiej firmy poinformował w marcu powiatowy urząd pracy o zamiarze zwolnień grupowych. Od kwietnia pracę może tam stracić nawet 400 osób.
Istniejące od 147 lat Zakłady Naprawy Taboru Kolejowego są największym pracodawcą w Łapach. W ubiegłym roku 140 mieszkańców straciło pracę w likwidowanej cukrowni, zwolnienia w zakładzie kolejowym drastycznie zwiększyłyby bezrobocie w tym mieście.
Adam Białous, Łapy
"Nasz Dziennik" 2009-03-24
Autor: wa