Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Chciał budować związki w milicji

Treść

Maksymalną kwotę odszkodowania - 25 tysięcy złotych - za represje w stanie wojennym przyznał wczoraj suwalski sąd okręgowy byłemu opozycjoniście Mirosławowi Basiewiczowi. W uzasadnieniu orzeczenia sąd zaznaczył, iż wnioskodawca był szczególnie mocno poszkodowany przez bezpiekę z tej racji, że jako milicjant dążył do utworzenia w Milicji Obywatelskiej związków zawodowych. Za swoje działania w czasie stanu wojennego Basiewicz był internowany i przetrzymywany 7 miesięcy w Białołęce w bardzo ciężkich warunkach. Poszkodowany argumentował, że w wyniku działań bezpieki, w trakcie internowania i długo po nim, stracił cały majątek i do dziś żyje w skrajnej nędzy. Dlatego też przed sądem ubiegał się o maksymalną kwotę odszkodowania, na jaką zezwala mu prawo, choć według jego osobistej wyceny straty materialne i moralne, jakie poniósł w wyniku prześladowań komunistycznych władz, sięgają około 3 mln złotych. Wskazywał na to, iż funkcjonariusze SB zniszczyli mu życie rodzinne i zawodowe, odebrali młodość. Po odczytaniu wyroku Basiewicz powiedział, że jest nim zaskoczony, ponieważ nie wierzył, iż dostanie odszkodowanie w takiej wysokości. Były opozycjonista zapowiedział jednak kontynuowanie swojej walki o zmianę ustawy o odszkodowaniach dla osób represjonowanych podczas stanu wojennego. W tej sprawie wysłał już list do prezydenta, premiera i marszałka Sejmu, w którym prosi ich, by poważnie zwiększyli ustawową maksymalną kwotę odszkodowania. Domaga się również uznania przez ustawodawców działań SB wobec represjonowanych za zbrodnię komunistyczną. Basiewicz jest znanym na Suwalszczyźnie działaczem opozycyjnym oraz społecznym, mocno zaangażowanym w prace Obywatelskiego Komitetu Poszukiwań Osób Zaginionych w Lipcu 1945 roku, podczas Obławy Augustowskiej. W wyniku akcji sił sowieckich aresztowano i wywieziono na Wschód około 600 żołnierzy podziemia niepodległościowego z północno-wschodniej Polski. Najpewniej zostali oni zamordowani. Do dziś nie wiadomo, gdzie ich pochowano, a władze rosyjskie nie chcą udostępnić polskim historykom dokumentów dotyczących tej zbrodni. Adam Białous "Nasz Dziennik" 2008-06-12

Autor: wa