Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Chcemy uczciwie pracować

Treść

Ponad 100 rybaków manifestowało wczoraj przed siedzibą Komisji Europejskiej w Brukseli. Skandowali hasła: "Chcemy pracować, a nie głodować", "Żądamy dymisji komisarza Borga". Przekazali przewodniczącemu Komisji Europejskiej José Manuelowi Barroso petycję z postulatami. W tym czasie zebrali się w siedzibie KE ministrowie odpowiedzialni w krajach członkowskich za rybołówstwo.

Głównym postulatem rybaków jest powołanie niezależnej komisji międzynarodowej, której zadaniem byłoby oszacowanie populacji dorszy w Bałtyku i sprawdzenie rzeczywistej wielkości połowów tych ryb w poszczególnych krajach. "Uważamy, że bez powołania fachowej komisji, nie da się wyjaśnić mechanizmów ani skali tego problemu. Odnosimy wrażenie, że niektóre instytucje Unii Europejskiej z Komisją Europejską na czele, zamiast wyjaśnić zaistniałą sytuację, skłaniają się raczej do ukrycia i zatuszowania prawdy o Bałtyku" - czytamy w petycji przekazanej przewodniczącemu KE José Barroso.
Od 15 września obowiązuje unijny zakaz połowu dorszy. Stawia to wielu rybaków w trudnej sytuacji, a ich działalność na granicy opłacalności.
Innym postulatem podnoszonym przez demonstrujących rybaków było odwołanie zakazu używania przez naszych rybaków pławic, czyli sieci do połowu łososi. Zakaz wprowadzony pod pretekstem ochrony morświna ma wejść w życie od początku przyszłego roku. Tymczasem rybacy uważają, powołując się zarówno na naukowe ekspertyzy, jak i własne obserwacje, że ten ssak morski nie występuje na obszarach, gdzie prowadzą połowy.
- Żądamy właściwej ochrony dorszy. W czasie, gdy nasze kutry stoją w portach, respektując okres ochronny, statki paszowe zagranicznych armatorów łowią tysiące ton ryb - powiedział Jerzy Wysoczański, szef Związku Rybaków Polskich. Rybacy postulują, by w trosce o zasoby Bałtyku, a także pokarm dla dorszy ograniczyć możliwość połowu przez statki paszowe pływające pod duńskimi, szwedzkimi i niemieckimi banderami. Podkreślają, że gdyby komisarzowi Borgowi naprawdę zależało na ochronie bogactwa Bałtyku, ograniczyłby połowy przez te jednostki.
- Nie żądamy od UE żadnych dotacji. Chcemy jedynie pracować na utrzymanie naszych rodzin. Unia przez swoje absurdalne zakazy nam to uniemożliwia - powiedział Wojciech Kohnke, rybak z Jastarni.
Andrzej Kulesza, Bruksela
"Nasz Dziennik" 2007-11-28

Autor: wa