Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Chcą totalnej deprawacji

Treść

Francuscy socjaliści chcą dorównać swoim ideologicznym pobratymcom rządzącym w Hiszpanii w destrukcji społeczeństwa francuskiego. Chociaż są oni obecnie mocno podzieleni w związku z nieporozumieniami w kwestii referendum dotyczącego unijnej konstytucji, to jednocześnie są wyjątkowo jednomyślni, jeśli chodzi o recepcję wszystkich hiszpańskich dewiacji na grunt prawa francuskiego.
Chcą oni przede wszystkim znacznej reformy przyjętej w 1999 r. przez Zgromadzenie Narodowe tzw. Umowy Solidarności Obywatelskiej (Le pacte civil de solidarite - PACS), która stworzyła możliwość legalizacji nieformalnych związków cywilnych tworzonych przez osoby tej samej płci. Uczestnicy tych dewiacyjnych związków po zarejestrowaniu się mogą korzystać z niektórych praw cywilnych, przysługujących dotąd jedynie małżeństwom.
Jednak anarchizującym życie społeczeństw obyczajowym ekstremistom już to nie wystarcza. Nie zadowala ich także złożona niedawno przez premiera Dominique'a de Villepina obietnica korzystnej dla dewiantów nowelizacji PACS. Obecnie ich zamiarem jest ustawowa zmiana definicji małżeństwa, którym to terminem określano by związki tworzone przez homoseksualistów. Dawałoby to im automatycznie prawo do adopcji dzieci, a kobietom żyjącym w dewiacyjnych związkach umożliwiono by poczęcie dziecka metodą in vitro, z którą wiąże się uśmiercanie poczętych w związku z tym "nadliczbowych" istot ludzkich.
W syntezie opracowanej przez oddział Partii Socjalistycznej w Buches-du-Rhěne można przeczytać m.in., że "PACS był ważnym etapem", ale teraz trzeba zaoferować Francuzom "pakiet rozwiązań, by mogli organizować w wolny sposób życie swoich związków". Ku temu stanowisku przychylają się czołowi działacze partii, jej przewodniczący, Fran˜ois Hollande, były premier Laurent Fabius czy były minister finansów Dominique Strauss-Kahn. W sukurs socjalistom idą ich sojusznicy z partii zielonych. Jedynie były premier Lionel Jospin jest temu przeciwny, ale jego opinia nie ma większego znaczenia, ponieważ wycofał się on z życia politycznego.
Frakcja Laurenta Fabiusa postuluje ponadto wzmocnienie kar za nierespektowanie równości płac miedzy kobietami i mężczyznami. Skrzydło
Arnaud Montebourga postuluje nawet, by wprowadzić ustawę, umożliwiającą odrzucanie list wyborczych partii, jeżeli te nie przestrzegałyby na nich zasady parytetu płci, co jest już przejawem światopoglądowego totalitaryzmu. Przewodniczący PS, Fran˜ois Holland chce także wzorem Szwecji, by urlopy brane na czas kształcenia dzieci można było rozciągnąć także na mężczyzn. Zaś grupa Dominique'a Strausse-Kahna w dokumencie zatytułowanym "Na rzecz radykalnego reformizmu" domaga się bezpłatności środków antykoncepcyjnych.
Nie ma więc wątpliwości, że dla francuskich socjalistów najważniejsze jest obmyślanie i forsowanie na płaszczyźnie prawnej metod skutecznej deprawacji społeczeństwa niż uzdrowienie francuskiej gospodarki. Można nawet być pewnym, że ich niszczycielskie pomysły przyczynią się do dalszego pogorszenia jej kondycji.
We Francji już od lat rosną wpływy organizacji skupiających homoseksualistów. Pod ich naciskiem rząd premiera Jean-Pierre'a Raffarina uchwalił w ubiegłym roku ustawę, na podstawie której, karze podlegają wszelkie przejawy tzw. nietolerancji wobec propagowanych przez nich form dewiacji.
Członkami homoseksualnego lobby nad Sekwaną jest wielu wpływowych francuskich polityków, biznesmenów i artystów. Mają oni silne wpływy we wszystkich liczących się ugrupowaniach politycznych. Na przykład stowarzyszenia homoseksualistów Inter-LGBT i Gay Lib związane są z rządzącą partią UMP, która kreuje się na ugrupowanie centroprawicowe. Dlatego zdaniem wielu komentatorów zmiana obecnych przepisów uniemożliwiających dewiantom adopcję dzieci i sztuczne zapłodnienie jest tylko kwestią czasu.
Franciszek L. Ćwik, Caen

"Nasz Dziennik" 2005-08-18

Autor: ab