Chcą decydować, ale nie płacić
Treść
Powołania europejskiego systemu nadzoru finansowego, który miałby zapobiec powtórnemu kryzysowi, domaga się Komisja Europejska. Proponowanej reformie sprzeciwiają się Niemcy i Wielka Brytania.
- Nasze plany są ambitne, ale realistyczne. Musimy zbudować porozumienie polityczne wokół wzmocnienia nadzoru - przekonuje przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso. Nie kryje on niezadowolenia z postawy Niemiec i Wielkiej Brytanii, które obawiają się przekazania jakichkolwiek kompetencji nadzorczych swoich systemów finansowych organowi unijnemu. Propozycje KE są oparte na opublikowanym w lutym raporcie ekspertów pod przewodnictwem byłego szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Jacques'a de Larosiere'a i z udziałem Leszka Balcerowicza. Zakładają one utworzenie trzech instytucji nadzorczych (ds. banków, papierów wartościowych i ubezpieczeń), złożonych z przedstawicieli nadzorów poszczególnych państw. Rola instytucji nadzorczych polegałaby m.in. na koordynacji nadzorów krajowych, a także mediacji w przypadku konfliktu między krajowymi organami nadzorczymi. Mediacja ta miałaby charakter wiążący, przy czym odpowiedzialne za ratowanie banków w sytuacji kryzysowej nadal byłyby rządy krajowe i właśnie te plany wzbudzają sprzeciw Niemiec i Wielkiej Brytanii. Komisja Europejska proponuje również powołanie Europejskiej Rady Oceny Ryzyka Systemowego (ESRC), w której zasiedliby prezesi narodowych banków centralnych 27 państw, a na czele miałby stać szef Europejskiego Banku Centralnego. Członkowie KE liczą na to, że reforma zostanie zatwierdzona na szczycie unijnym 18-19 czerwca w Brukseli.
Wojciech Kobryń, PAP
"Nasz Dziennik" 2009-05-28
Autor: wa