Charakter tworzy się na parkiecie
Treść
- mówi Patrycja Czepiec, kapitan koszykarskiej drużyny Wisły Can-Pack Kraków
Na początek nie sposób nie zapytać, w jakim języku mówi się dziś w wiślackiej szatni.
- Dobre pytanie (śmiech). Ostatnio najczęściej po angielsku. Nawet trener łapie się na tym, że do polskich zawodniczek mówi w tym języku. Jest ciekawie. Co prawda nie wszystkie z nas posługują się angielskim, ale w sporcie można się porozumiewać bez słów. Wierzę, że nam się to uda.
Wszystko wskazuje na to, że Wisła znów będzie walczyć o mistrzostwo Polski, że może sporo namieszać w koszykarskiej Europie...
- Mam taką nadzieję. Ostatni raz byłyśmy w finale MP przed pięciu laty, a wydaje mi się, jakby to było dawniej. Czas najwyższy nawiązać do najlepszych tradycji wiślackiej koszykówki. Czy to się uda? Zobaczymy. Wtedy może nie miałyśmy aż tylu gwiazd światowego formatu, ale były Krystyna Szymańska-Lara i Eugenia Nikonowa, drużyna była niesamowicie zgrana, panowała w niej kapitalna atmosfera. Teraz zespół się dopiero tworzy. Owszem, zagrają w nim zawodniczki wielkiego formatu, ale potrzeba czasu, abyśmy się zgrały, dobrze na parkiecie rozumiały. Tak naprawdę to jeszcze nie zdążyłyśmy się wszystkie dobrze poznać.
A to może nie być takie łatwe. Do rozpoczęcia sezonu pozostało jeszcze kilka dni, a tymczasem niektóre zawodniczki odbyły z drużyną raptem kilka treningów.
- To prawda. W miarę pełnym składzie zagrałyśmy zaledwie dwa sparingi, a wiadomo, że w obecnej sytuacji musimy grać jak najwięcej. Liga startuje już w niedzielę, czasu jest więc bardzo mało. Początki faktycznie mogą być trudne, ale wszyscy wierzymy, że jak najszybciej będziemy grać na miarę możliwości.
Jaki styl zaprezentuje w nowym sezonie Wisła?
- Nasza gra będzie oparta na szybkim ataku. Nawet wysokie zawodniczki podkoszowe są bardzo sprawne, szybkie, stąd nie powinno być z tym problemów. Chcemy grać koszykówkę efektowną, widowiskową, zdobywać wiele punktów. Taki styl gry preferuje nasza rozgrywająca Shannon Johnson. Liczę, że się do niej dostosujemy.
Zdaniem wielu Johnson może być wielką gwiazdą polskiej ligi.
- To reprezentantka USA, na olimpiadzie w Atenach zdobyła z drużyną złoty medal, biorąc cały ciężar gry praktycznie tylko na swoje barki. Czego wymagać więcej? Potrafi chyba wszystko, jest świetną koszykarką. Widziałam ją też w kilku meczach WNBA. Sposób, w jaki kierowała grą koleżanek, był imponujący.
Wasz nowy trener, Arkadiusz Koniecki, powtarza, że niezwykle ważne jest to, by drużynę tworzyły zawodniczki o podobnym charakterze...
- A ja nie wiem, czy wszystkie mamy takie same (śmiech). Wiem jednak, że sportowy charakter tworzy się na parkiecie. Jeżeli będziemy wiedziały, o co gramy, jeśli zjednoczy nas cel i wszystko jemu podporządkujemy - będzie dobrze. Stworzymy zespół z charakterem.
Cele na nowy sezon muszą być ambitne? Pamiętajmy, że prócz rozgrywek w lidze polskiej przyjdzie wam walczyć i w Eurolidze.
- Mamy świadomość, że łatwo nie będzie. Oczekiwania są duże, wiele się o nas mówi, a nikt się nie podda tylko dlatego, że w ekipie grają gwiazdy. Czeka nas ciężki sezon. W kraju rywalizować będziemy o mistrzostwo Polski. Najgroźniejszy rywal to oczywiście gdyński Lotos, ale bardzo mocny skład awizuje choćby Polfa Pabianice, groźni będą i inni. Euroliga? Na początek chcemy wyjść z grupy. Tam nie ma słabych zespołów, dlatego już to byłoby sukcesem. Jak się uda - pomyślimy o czymś więcej.
Nowy sezon w naszej lidze zapowiada się wyjątkowo. Już nie tylko Lotos, już nie tylko Polfa - w walce o tytuł liczyć się będą i inni, emocji nie zabraknie. Do tego w Polsce zagrają koszykarki światowego formatu...
- I ja liczę, że tak będzie. Do tej pory faktycznie rozgrywki były dość przewidywalne. Wszyscy typowali na mistrza Lotos i Lotos tytuł zdobywał. Za każdym razem ze sporą przewagą, zdecydowanie. To nie mogło dziwić, bo potencjał tej drużyny był naprawdę ogromny. Teraz powinno być inaczej. Owszem, gdynianki nadal będą bardzo silne, ale rywale się wzmocnili...
Przy okazji to szansa na wielką promocję kobiecej koszykówki, która dotychczas - niesłusznie zresztą - znajdowała się w cieniu męskiej.
- Kiedy słyszy się stwierdzenia prominentnych działaczy, że na koszykówkę kobiet nie ma pieniędzy, że funduszy brakuje i brakować będzie - a myślę w szczególności o reprezentacji - to faktycznie coś jest nie tak. Bo od dobrych kilku lat to właśnie kobiety znajdują się w światowej czołówce. To one niedawno zdobyły mistrzostwo Europy, którego zresztą nikt nie umiał wypromować. Podobnie było i jest z siatkarkami. Brakuje zwykłej dobrej woli i chęci.
Wypada wierzyć, że teraz to się zmieni. W Polsce zagrają zawodniczki wielkiego formatu. U nas Shannon Johnson, w Lotosie inna świetna Amerykanka, Deanna Nolan. Dwa nasze kluby rywalizować będą w Eurolidze. To jest wielka szansa na promocję.
Dziękuję za rozmowę.
Piotr Skrobisz
"Nasz Dziennik" 13-10-2004
Autor: Ku8a