Cenowy zawrót głowy
Treść
Więcej zapłacimy za benzynę, mieszkania, papierosy i gaz; potanieją kredyty
Mieszkania podrożały w ostatnim roku nawet o 20 proc., gaz o kilkanaście procent w zależności od regionu kraju. Za litr benzyny już niedługo będziemy płacić 4,50 zł. Jest też dobra wiadomość - spada oprocentowanie kredytów. Banki rozpoczęły ostrą rywalizację o klientów.
Dane statystyczne pokazują, że kupujemy coraz więcej za pieniądze zarobione, zaoszczędzone i pożyczone. Równocześnie zmieniają się też ceny - w niektórych przypadkach można już mówić o cenowym szaleństwie, którego końca nie widać.
Na czym można w tej chwili zarobić najwięcej bez ryzyka? Na giełdzie padają rekordy, ale warszawski parkiet bywa śliski - łatwo można tam stracić oszczędności całego życia. Banki z trudem chronią pieniądze zgromadzone na koncie przed inflacją. Antyki, dzieła sztuki, biżuteria - ten rynek jest zmienny, a poza tym wciąż w naszym kraju dopiero się rozwija. Okazuje się, że zyski liczone "na metry" (kwadratowe) daje zakup nieruchomości.
W Krakowie ceny mieszkań tylko w drugiej połowie ub.r. wzrosły o kilkanaście procent! Powodem drożyzny nie były wyższe koszty budowy czy niekorzystne zmiany podatkowe. Ceny nieruchomości rosną jak na drożdżach, ponieważ od 2004 roku popyt na nowe lokale rośnie. W Krakowie, Warszawie i Trójmieście kupuje się w tej chwili "dziurę w ziemi" (dopiero rozpoczęły się prace przy budowie fundamentów), a gotowych mieszkań brakuje.
Jako początek hossy na rynku nieruchomości wskazuje się 2004 r. Wejście Polski do Unii Europejskiej dla niektórych rynków (w tym przede wszystkim dla nieruchomości) było przełomem. Warto przywołać niedawny raport Monitora Rynku Nieruchomości, w którym poddano analizie zmiany cen krakowskich mieszkań w ciągu trzech ostatnich lat. Okazuje się, że zakup dobrze usytuowanego lokalu w Krakowie przynosi od 2003 roku kilkunasto-, a nawet kilkudziesięcioprocentowe zyski! Trudno przy tym mówić o jakimkolwiek ryzyku. Analitycy wieszczą dalsze wzrosty cen, zwłaszcza w atrakcyjnych miejscowościach, takich jak Kraków, Trójmiasto, Warszawa, Wrocław. Nikt też nie ukrywa, że zakup mieszkań, a nawet dużych kamienic stał się modny wśród obcokrajowców. Pośrednicy mówią o Irlandczykach i Brytyjczykach kupujących w Krakowie nieruchomości bez oglądania się na cenę. Chętnych do zakupu oczywiście nie brakuje także wśród Polaków, więc ceny metra kwadratowego lokum w centrum Krakowa (w obrębie Plant czy modnego wciąż Kazimierza) sięgają 10 tys. zł. Eksperci Monitora Rynku Nieruchomości szacują, że tylko w ciągu ostatniego roku ceny niektórych mieszkań w ścisłym centrum Krakowa wzrosły o ponad 40 proc.!
Standardowe mieszkanie dwupokojowe w Krakowie w przeciętnej lokalizacji rok temu wycenianie było na 120 tys. zł, podczas gdy teraz negocjacje zaczynają się od 180-200 tys. zł. Analitycy MRN zaznaczają jednak, że takie zmiany cen są charakterystyczne dla krakowskiego rynku nieruchomości - w innych miastach Polski ceny rosną wolniej. Jednocześnie eksperci ewentualnym nabywcom nie pozostawiają złudzeń - mieszkania będą drożeć w najbliższych latach. Głód nieruchomości jest duży, a kredyty hipoteczne coraz tańsze i bardziej dostępne.
Zyskowny może się okazać także zakup ziemi. Ta ostatnia jest w Polsce wciąż o wiele tańsza niż w zachodniej Europie. Od 2000 r. ziemia podrożała dwukrotnie. Pięć lat temu za hektar płaciliśmy średnio ponad 4 tys. zł, podczas gdy w ub.r. już ponad 8 tys. zł.
Zmartwieniem dla kierowców są coraz wyższe ceny benzyny. Czy za litr benzyny podczas zbliżających się wakacji zapłacimy 5 zł? Taki scenariusz Andrzejowi Szczęśniakowi, analitykowi rynku paliw, wydaje się mało realny. - Nie brakuje opinii sugerujących gwałtowną drożyznę na stacjach benzynowych, ale w najbliższych tygodniach ceny powinny się ustabilizować na poziomie 4,30 zł za litr, co najwyżej 4,40 zł - stwierdził w rozmowie z "Dziennikiem Polskim" Andrzej Szczęśniak.
- Przy obecnym poziomie opodatkowania i realiach rynkowych cena detaliczna Pb 95 sięgnęłaby 5 zł za litr, jeżeli ropa kosztowałaby 100 dolarów za baryłkę. Nie wierzę, aby ropa aż tak podrożała. Może się to stać tylko w przypadku eskalacji konfliktu z Iranem - tłumaczy Andrzej Szczęśniak. Jego zdaniem w najbliższym czasie za litr benzyny na stacjach benzynowych zapłacimy nie więcej niż ok. 4,50 zł. W nieco lepszej sytuacji będą posiadacze pojazdów napędzanych gazem. - Benzyna podczas wakacji drożeje, a gaz zazwyczaj tanieje - zaznacza analityk.
Nie wiadomo, czy zmienią się stawki paliwowej akcyzy. Resort finansów zapowiadał powrót do starych (wyższych) stawek tego podatku, jednak wypowiedzi te łagodził niedawno premier Kazimierz Marcinkiewicz.
- Powrót do starych stawek oznaczałby jednorazowy wzrost ceny detalicznej o 25 gr za litr. Wydaje mi się, że z powodów politycznych rząd będzie chciał tego uniknąć. Podwyżka podatku nie jest jeszcze postanowiona - uważa Andrzej Szczęśniak.
Warto jednak przypomnieć, że niedawno za litr benzyny płaciliśmy niewiele więcej niż 3,60 zł. Obecny poziom cen (4,20-4,40 zł) jest dla kierowców bardzo wysoki. Doświadczenia z lat ubiegłych wskazują, że po przekroczeniu psychologicznych barier cenowych popyt na paliwa spada, a producenci i Skarb Państwa przestają tak dużo zarabiać na marżach i podatkach. Jednak trudno obecnie wskazać maksymalny poziom ceny akceptowany przez polskich kierowców.
Drogi "dymek"
Zdążyliśmy już zapomnieć o ogłoszonej kilka tygodni temu podwyżce cen gazu, jednak to właśnie rachunki otrzymywane w najbliższym czasie nam o tym przypomną. Od 1 kwietnia ceny gazu wzrosły średnio o ok. 8 proc. Na skutek podwyżki ceny metra sześciennego gazu dla odbiorców końcowych mogą jednak wzrosnąć nawet o 15 procent. Wysokość podwyżki zależy od lokalizacji odbiorcy, rodzaju gazu oraz taryfy. Najbardziej wzrost cen odczują odbiorcy indywidualni, zużywający najmniej surowca (wykorzystujący gaz jedynie w kuchenkach).
Powodów do zadowolenia nie będą mieli także palacze. Stawka akcyzy w Polsce jest wciąż dużo niższa niż w innych krajach Unii Europejskiej. Polsce udało się wynegocjować okres przejściowy, jednak w 2008 r. powinniśmy "dogonić" Europę w opodatkowaniu wyrobów tytoniowych. To będzie oznaczać minimalną stawkę akcyzy przekraczającą 5 zł od paczki!
Dobrobyt "na kreskę"
- Rozpoczyna się cenowa rywalizacja między bankami oferującymi kredyty gotówkowe - uważa Michał Macierzyński, analityk portalu internetowego Bankier.pl. - Kredyty wyraźnie potanieją w ciągu najbliższego roku.
Jeżeli więc martwią nas wzrosty cen nieruchomości, gazu, prądu, papierosów, pamiętajmy, że wszystko to możemy kupić "na kreskę". Dane Narodowego Banku Polskiego już teraz wskazują na spadek kosztów kredytu. Tak zwane "średnie, ważone oprocentowanie" kredytów konsumpcyjnych sięga obecnie 14 proc., a mieszkaniowych 6 proc. (udzielanych w złotówkach). Zdaniem Michała Macierzyńskiego, tanieć będą przede wszystkim kredyty konsumpcyjne. - W tym przypadku banki mają co obniżać - marże przekraczają 3 proc. Przy złotówkowych kredytach mieszkaniowych są znacznie niższe - co najwyżej 1,5 proc. - tłumaczy analityk.
Walka o klientów najbardziej widoczna jest w przypadku kart kredytowych. Oprocentowanie tych ostatnich znacznie w ostatnim czasie zmalało, ale to nie powinno dziwić, bowiem właśnie w tym przypadku marże są najwyższe.
Dane NBP i niezależnych instytucji pokazują, że Polacy coraz częściej się zadłużają. Najbardziej widać to na przykładzie rosnących kredytów mieszkaniowych. Coraz większa dostępność takich pożyczek i ich niższe koszty (zwłaszcza kredytów walutowych) to jedna z przyczyn hossy na rynku nieruchomości.
JACEK ŚWIDER
"Dziennik Polski" 2006-05-08
Autor: ab