Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Było blisko, ale...

Treść

Polskie siatkarki przegrały wczoraj z Kubą 0:3 w swym czwartym występie na rozgrywanym w Japonii turnieju o Puchar Świata. Poniosły trzecią porażkę i praktycznie do zera zredukowały szanse na zajęcie miejsca w pierwszej trójce imprezy - gwarantującego olimpijską nominację. Jeśli ktoś wierzył (wierzy), że nasze reprezentantki pojadą do Aten, musi ze swymi nadziejami poczekać przynajmniej do kolejnego turnieju kwalifikacyjnego w Baku.
Wczoraj Polki grały z Kubankami. To drużyna znakomita, utytułowana, bodaj najlepsza na świecie w ostatnim dziesięcioleciu. Trzy tytuły mistrzyń olimpijskich i dwa mistrzyń świata są najlepszą ich wizytówką. Inna sprawa, że dzisiejsza narodowa drużyna Kuby to zespół zdecydowanie różniący się od tego, który sięgał po najwyższe laury. Nadal jednak bardzo groźny. Mimo to nasze panie powinny wczoraj wygrać przynajmniej jednego, a może nawet dwa sety. Niestety, przegrały wszystkie.
W pierwszym Polki miały nawet trzy punkty przewagi, ale finisz rywalek był piorunujący. Kubanki znalazły sposób na dobrze dotychczas broniące nasze reprezentantki, a prawdziwy popłoch siała potężnie zagrywająca Zoila Fernandez Barros. W drugim i trzecim secie Polki prowadziły 24:22, wydawało się, że muszą te partie zakończyć zwycięsko, ale niestety tak się nie stało. - Mamy niesamowite możliwości w blokowaniu przeciwnika, a jednak nie wykorzystaliśmy tej umiejętności. Szkoda też błędów w odbiorze i częstego niedogrywania piłek do siatki - powiedział po meczu drugi trener naszej reprezentacji Alojzy Świderek. Także według naszej najlepszej zawodniczki Małgorzaty Glinki o porażce zadecydowały błędy. I to proste. - W decydujących momentach drugiego i trzeciego seta nie kończyłyśmy piłek. To nas zgubiło - przyznała. - Takie mecze odbijają się na nas negatywnie. Było blisko, a jednak przegrałyśmy - dodała po chwili.
Jak zwykle coś optymistycznego na koniec powiedział trener Andrzej Niemczyk: - Pracuję z zespołem zaledwie pięć miesięcy. W tak krótkim czasie niestety nie można dopracować wszystkich elementów gry, aby wychodziły nam perfekcyjnie. Jesteśmy jednak nadal młodym zespołem i mogę obiecać, że za rok po moim trenowaniu to Kuba będzie schodzić z boiska po porażce z Polską, i to 0:3.
A co będzie dziś? Otóż dziś nasze panie spotkają się z Chinkami, w powszechnej opinii najsilniejszym obecnie zespołem na świecie. Być może jednak ważniejsze, nawet od pokonania Chinek (co jest mało realne), będą zwycięstwa w kolejnych spotkaniach z Niemkami i Holenderkami. Bo my musimy te drużyny przeskoczyć w światowym rankingu...
Polska - Kuba 0:3 (19:25, 25:27, 25:27). Polska: Śliwa (4 pkt), Glinka (18), Liktoras (1), Mróz (5), Niemczyk-Wolska (5), Frątczak (9), Barbachowska (libero) oraz Skowrońska (5), Bełcik (1), Podolec (3), Żebrowska. Kuba: Allegne Santos (3), Yumilka Ruiz (18), Carrillo de la Paz (8), Luaces Mesa (1), Fernandez Barros (16), Charro Ortiz, Adlum Martinez (libero) oraz Diaz Calderon, Zalfran Sanchez (6), Carrazana Munoz (5).
Piotr Skrobisz
Nasz Dziennik 6-11-2003

Autor: DW