Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Był wielkim twórcą

Treść

O twórczości i wkładzie w kulturę Ojca Świętego Jana Pawła II mówi Bohdan Urbankowski:
Ojciec Święty Jan Paweł II zaważył na naszej kulturze w sposób niezwykle istotny. Z Jego wpływu i roli jeszcze nie zdajemy sobie sprawy. Od początku nawiązuje do ukochanego przez siebie Norwida, skromnie uważa siebie tylko za "robotnika poezji", "rzemieślnika sztuki". To nawiązanie do Norwida zabrzmi później wspaniale choćby w encyklice "Laborem exercens" z 1981 roku, w której Ojciec Święty mówi o godności pracy. Praca jest czymś, co różni człowieka od świata przyrody, zbliża go w swoim działaniu do Boga.
Myślę, że nagle stało się coś niezwykłego. Papież, który

zaczynał jako bardzo skromny uczeń Norwida
(pamiętamy przecież ten udział Ojca Świętego w konkursie recytatorskim, w którym występował z "Promethidionem" Norwida), nagle staje się głosicielem filozofii pracy, elementem doktryny Kościoła katolickiego. Myślę, że to jest tu zawarty najgłębszy wymiar filozofii - filozofii pracy, filozofii ludzkiej godności w wymiarze globalnym. Jest to godność oparta o pracę, o pracę dla drugiej osoby i o współpracę z innymi ludźmi.
Ojciec Święty bardzo dyskretnie wchodził do poezji. Nie wszedł do naszej literatury jako Karol Wojtyła, tylko wszedł jako Andrzej Jawień. To jest też argument przeciwko tym, którzy twierdzą, że uznanie zyskał dopiero wtedy, gdy został Papieżem. Nieprawda, On zdobywał popularność w sposób skromny, "anonimowy", jak mistrzowie średniowieczni, którzy nie podpisywali swoich dzieł. Nikt nie wiedział, kim jest Andrzej Jawień, natomiast Jego utwory, jak np. znakomita "Pieśń o Bogu ukrytym", cykl "Wybrzeża pełne ciszy", to jest poezja, która wnosi nowy ton do naszej kultury. Na tym tradycyjnym tle naszej poezji filozofującej, liryki religijnej pojawia się ton mistyczny, nawiązujący do św. Jana od Krzyża, a jednocześnie bardzo oryginalny, bo nawiązujący do polskiej tradycji. Jest to wyraz fascynacji hiszpańskim poetą i filozofem (wiemy, że Jan Paweł II nauczył się nawet języka hiszpańskiego po to, żeby czytać św. Jana od Krzyża w oryginale), ale to jest tylko kwestia formy. Jakże cenne, jeśli chodzi o treść, są Jego utwory z czasu, gdy nie znał jeszcze św. Jana od Krzyża. Mam tu na myśli "Psałterz" pisany jeszcze przed wojną.
To było dzieło 18-letniego człowieka, w którym odnajdujemy już bardzo pogłębioną wizję kultury. Jest to kultura oparta na tych fundamentalnych wartościach i nawiązująca do tej tradycji, do której później wciąż nawiązuje: do dziedzictwa antyku greckiego, ale także do kultury biblijnej. Jan Paweł II za Norwidem mówi o tych wartościach, które ze Starego Testamentu ocala Nowy testament, a zarazem nawiązuje do kultury słowiańskiej. To jest przecież trzecie źródło naszej kultury. W "Psałterzu" odnajdujemy elementy kultury słowiańskiej, współistniejące z elementami ewangelicznymi i elementami kultury greckiej zupełnie jak w dramatach Stanisława Wyspiańskiego. Tu nie przypadkiem pojawia się nazwisko Wyspiańskiego, bo myślę, że Jan Paweł II jeszcze jako Karol Wojtyła pisał swoje pierwsze utwory, uznawał się w jakimś sensie za ucznia i następcę Wyspiańskiego. To zresztą widać w stylistyce. Pamiętamy o Jego dramacie "Brat naszego Boga", niewątpliwie bardzo dobrym, bardzo głębokim. Jest to opowieść o Bracie Albercie, który do pewnego momentu maluje Chrystusa. Maluje w sposób znakomity, przynoszący mu uznanie w Polsce i na Zachodzie, ale nagle dochodzi do wniosku, że to za mało, że trzeba Chrystusa naśladować i robić to, co Chrystus, a nie malować Chrystusa. I wtedy zajmuje się innym tworzeniem dobra, opieką nad ludźmi najuboższymi, pozbawianymi pracy. To dramat głęboki i mądry. Ale

niedoceniany jest - młodzieńczy dramat Karola Wojtyły "Hiob"
w którym z jednej strony mamy historię biblijną, z dramaturgią tej historii, z drugiej - człowieka, który pozostaje wierny Bogu mimo spadających na niego klęsk. Jednocześnie dramat ten ma wymiar jakby wyższy, bo Hiob jest przecież symbolem cierpiącej Polski i jeszcze wyższy, bo jest to także dramat o ludzkości cierpiącej i odkupieniu. Nagrodą za śmierć jest w nim zmartwychwstanie. Dramat ten kończy się przecież wizją krzyża i wizją Chrystusa Zmartwychwstałego. Jest to więc utwór bardzo cenny, choćby z tego względu, że jest to dramat aż potrójny: historia biblijna, ale historia patriotyczna, ale mistyczna historia świata, który kiedyś zostanie zbawiony zostanie ocalony mimo cierpień. Ostatnio ten dramat był wznawiany tylko we Lwowie na eksperymentalnej scenie, natomiast teatry polskie jakoś go nie grają.
Młody Karol Wojtyła doceniał rolę kultury. Walczył z okupacją niemiecką, a później z sowietyzmem przy pomocy kultury. Działał bowiem w Teatrze Rapsodycznym. To nie był taki zwykły udział młodego chłopaka, który chce być aktorem. To było związane z chrześcijańską Unią. Już w tym sensie był to udział polityczny i patriotyczny, połączony z ryzykiem utraty życia. Za tę działalność podziemną w obszarze polskiej kultury szło się w najlepszym razie do Oświęcimia, a bardzo często - pod ścianę. Walczył więc wówczas przy pomocy słowa polskiego z niemiecką okupacją. Po wojnie kultura znalazła się pod presją sowiecką. Obowiązującym modelem była kultura nawiązująca do materializmu Marksa czy Engelsa. Jeśli ktoś tworzył konkurencyjny model kultury, właśnie opartej na wartościach wiary chrześcijańskiej i tradycji śródziemnomorskiej, biblijnej, to stawał się wrogiem dla propagandzistów kultury materialistycznej. Karol Wojtyła robił to świadomie, na co stać było niewielu. Wielu natomiast było twórców, którzy szli na kolaborację, którzy wychwalali komunizm i przykładali ręce do sowietyzacji Polski. Papież był w tym obozie, który z sowietyzacją walczył także w przestrzeni kultury.
Myślę, że Karol Wojtyła od początku

zdawał sobie sprawę z ogromnego znaczenia kultury dla Narodu
Później podkreślał to także podczas spotkań, jak to z intelektualistami, przy okazji sprowadzania prochów Norwida z Paryża do Polski. Mówił o znaczeniu kultury dla tożsamości jednostki, dla tożsamości Narodu. Człowiekiem, Polakiem jest się poprzez kulturę. To nas odróżnia od świata przyrody, od świata materialnego. Kultura kieruje nas ku wartościom wyższym i Papież cały czas pokazuje nam drogę ku tym wyższym wartościom. Zapewne jednak to Jego przesłanie będzie docierać do nas powoli, bo nawiązywał do tego, co trudne, mówił językiem trudnym. Będzie więc to chyba do nas dochodziło powoli jak spuścizna Norwida. Na to się nic nie poradzi. Są tacy, którzy wyprzedzają kulturę dosłownie o lata, czasami o lata świetlne. Później przez czytanie ich pism dopiero się do nich zbliżamy. Jan Paweł II proponuje nam więc opłacalny trud. Nie daje nam więc za darmo. Za to nagradza nas autentycznymi wartościami, pięknem, dobrem, zbliżeniem do prawdy na tyle, na ile człowiek do prawdy absolutnej zbliżyć się może.
Jeśli mówimy o znaczeniu Jana Pawła II dla kultury w ogóle, to warto zwrócić uwagę na inną dziedzinę, ale też bardzo ważną. Myślę, że Jan Paweł II zmienił język, w którym mówimy o sprawach najważniejszych - o religii. Unowocześnił teologię, wprowadzając język XX-wiecznej fenomenologii, tak precyzyjny jak język Maxa Schellera, jak język Romana Ingardena. Unowocześnia więc sposób mówienia o sprawach trudnych. Trudno bowiem było mówić językiem średniowiecznym o problemach człowieka XX wieku, o tych napięciach pomiędzy totalitaryzmami, o człowieku z czasów krematoriów. Papież znalazł więc nowy język dla spraw najtrudniejszych. Wydaje mi się, że tu też w ważny sposób zaowocowało to, że był on literatem. Jego encykliki czy listy apostolskie są bardziej zrozumiałe dla przeciętnego czytelnika niż w przeszłości.

"Tryptyk rzymski" jest podsumowaniem poezji i filozofii Jana Pawła II
To jest utwór poetycki spod znaku twórczości św. Jana od Krzyża. W pierwszej części odnajdujemy w poetyckich obrazach opis losów człowieka i zobowiązanie wędrówki ku źródłom. Człowiek to nie ktoś, kto płynie z prądem, tylko ktoś, kto idzie pod prąd strumienia, ku źródłom, żeby spotkać się ze słowem, z obietnicą. A potem jest wspaniała część o Michale Aniele, gdzie opisany został trud Biblii, trud stworzenia świata poprzez wysiłek Michała Anioła. Ale jednocześnie wysiłek artysty zostaje w ten sposób uświęcony i podniesiony do wyższej rangi. Jest to wspaniałe przesłanie, nie mówiąc już o końcowej, bardzo dramatycznej części dzieła.
Możemy też założyć, że skoro Ojciec Święty pisał, to pisać nie przestał i że niemało się jeszcze w archiwach znajdzie Jego utworów.
not. PM

Bohdan Urbankowski, z wykształcenia polonista i filozof, jest dramaturgiem, poetą, autorem sztuk teatralnych oraz książek, m.in. "Czerwonej Mszy" i "Trzema drogami nadziei. Opowieść o wędrówkach Karola Wojtyły". W tej ostatniej przybliża biografię i twórczość Ojca Świętego jako poety, autora dramatów, filozofa i jednego z najwybitniejszych Papieży w dziejach Kościoła. Podaje też wiele mało znanych szczegółów z czasów młodości Karola Wojtyły. Wydawnictwo von Borowiecky, Warszawa 2002.



O jakże pragnie zasnąć moja ręka drżąca
włosy jak szczyty pobielane
mój bok przez obcą kulę rozszarpany

O jakże pragną zasnąć
wszystkie moje rany

Jakże już pragnę zasnąć Panie
w wieczór piątkowy z palcem w Twym boku
wierząc że o świcie dnia trzeciego
wstanę na odgłos Twych kroków

Piotr Stanisław Mazur
Wiersz z tomiku "Ta jedna zostaje" wydanego przez Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 2005

"Nasz Dziennik" 2005-04-07"

Autor: ab