Być orłem w Europie
Treść
Polska gospodarka dysponuje potężnym potencjałem, jednak eksperci prognozują, że w tym roku będzie się ona rozwijać w tempie ok. 3,6 proc. Przy tak mizernym wzroście gospodarczym nie mamy szans na dogonienie w najbliższych latach lepiej rozwiniętych krajów Unii Europejskiej. Aby wkroczyć na trwałą ścieżkę wysokiego wzrostu gospodarczego, potrzebne są nam jednak zmiany systemowe i postawienie na to, co mamy najlepsze, czyli na kapitał ludzki.
Za wzór do naśladowania w zakresie rozwoju gospodarczego mogłaby służyć Polsce Irlandia, gdzie po latach biedy zaczęto odnotowywać 7-8-procentowy, a nawet 10-procentowy wzrost gospodarczy. Jednak w obecnej sytuacji do takiego wyniku będzie nam się trudno zbliżyć. Tym bardziej że nasz wzrost produktu krajowego brutto opiera się przede wszystkim na eksporcie (czemu teraz przeszkadza mocny złoty) oraz na inwestycjach zagranicznych w Polsce. Tymczasem nasza gospodarka nie wykorzystuje potencjału tkwiącego w swoich obywatelach. Wielu polskich fachowców wyjeżdża za granicę, gdzie pracują na rzecz wzrostu gospodarczego innych krajów.
Zdaniem Andrzeja Sadowskiego, wiceprezydenta Centrum im. Adama Smitha, to dopiero zmiany systemowe wewnątrz kraju pomogą zagospodarować ten potencjał. Sadowski zaznaczył, że przez lata Irlandia, mimo iż płynęły do tego kraju duże pieniądze z Unii Europejskiej, pozostawała biednym państwem, którego obywatele wyjeżdżali do pracy za granicę. Momentem przełomowym były dopiero reformy wewnątrz kraju polegające na zmianie warunków instytucjonalno-prawnych, dążące do zderegulowania gospodarki, a więc zmniejszenia biurokracji czy uproszczenia prawa otoczenia gospodarczego.
Według prof. Janusza Filipiaka, prezesa i właściciela informatycznej spółki ComArch, istotnym impulsem do wzrostu gospodarczego mogą być środki z funduszy strukturalnych Unii Europejskiej. Z tym że, niestety, wiele do życzenia pozostawia opieszałość urzędów przy przyznawaniu środków, te bowiem potrzebują nawet kilku miesięcy na stwierdzenie, że we wniosku o dofinansowanie brakuje jakichś dokumentów i jest potrzeba ich uzupełnienia.
Krzysztofowi Olszewskiemu, prezesowi i właścicielowi produkującej autobusy spółki Solaris Bus & Coach, marzy się natomiast, by państwo było zarządzane tak, jak komercyjna firma. - Jakbyśmy my jako firma mieli 3,6-procentowy wzrost, to dawno by nas już nie było - mówił Olszewski. Sam zaznaczył, że jego firma nigdy nie dostała żadnej dotacji, a z roku na rok podnosi obroty i mnoży zyski.
Zdaniem Wiesława Rozłuckiego, prezesa warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych, państwo ze względu na swoją specyfikę nigdy nie będzie działać jak przedsiębiorstwo. Chodzi jednak o to, żeby pomoc państwa trafiała do naprawdę potrzebujących. Rozłucki potwierdził, że w naszej gospodarce tkwią olbrzymie możliwości, które mogłyby zostać uruchomione, gdyby rządzący popracowali trochę nad zmniejszeniem biurokracji. Już dzisiaj bowiem inne kraje boją się ekspansji naszych firm czy przeniesienia produkcji do naszego kraju.
Rozwiązanie trapiących przedsiębiorców problemów instytucjonalno-prawnych to już jednak pole do popisu dla rządu. Zdaniem Adama Pawłowicza, eksperta ekonomicznego Prawa i Sprawiedliwości, zadaniem dla rządu będzie takie usprawnienie administracji państwowej, byśmy sukces gospodarczy mogli zawdzięczać właśnie m.in. jej sprawnemu działaniu. Według niego, jednym ze sposobów na ułatwienie funkcjonowania przedsiębiorców ma być przejrzenie całego obowiązującego prawa gospodarczego i dążenie do przyjęcia minimalnych wymogów nakładanych w tym zakresie przez Unię Europejską.
Artur Kowalski
"Nasz Dziennik" 2005-10-27
Autor: ab