Przejdź do treści
Przejdź do stopki

"Bunt" w Konwencie

Treść

Grupa przedstawicieli w Konwencie Europejskim zaprotestowała przeciw projektowi unijnej ustawy zasadniczej przedstawionemu przez przewodniczącego unijnej konstytuanty Valéry'ego Giscarda d'Estainga.

Przeciwnicy unijnej konstytucji w obecnej postaci zdecydowali się wysunąć własną wizję integracji europejskiej opartą na "stowarzyszeniu wolnych i suwerennych państw europejskich."
W piątek po południu dziesięciu członków Konwentu Europejskiego publicznie odcięło się od trwającego już ponad rok procesu tworzenia konstytucji UE, zrywając zasadę "konsensusu", na której miała opierać się praca unijnej konstytuanty. - Rozwój sytuacji w Konwencie, który proponuje konstytucję, nie odpowiada oczekiwaniom niektórych jego członków - powiedział "Naszemu Dziennikowi" deputowany brytyjskiej Izby Gmin i przedstawiciel Partii Konserwatywnej w Konwencie, David Heathcoat-Amory.
Pojedynczy przedstawiciele Wielkiej Brytanii, Danii, Finlandii, Francji, Czech oraz Słowacji przedstawili własną, 15-punktową wizję "Europy Demokracji", która ich zdaniem powinna zastąpić Unię Europejską. Zwolennicy "Europy Demokracji" są przeciwni tworzeniu unijnego superpaństwa z własną konstytucją. Zamiast tego proponują integrację europejską opartą na współpracy między parlamentami narodowymi, którą określałby traktat o współpracy europejskiej. Uniosceptycy postulują również "radykalne uproszczenie" obecnych zasad, w tym odchudzenie liczącego 97 tys. stron unijnego prawodawstwa.
Alternatywny pomysł na integrację europejską jest wyraźną manifestacją sprzeciwu wobec przedstawionych ostatnio zapisów ustawy zasadniczej Unii Europejskiej. Powodem sprzeciwu zwolenników nie jest natomiast zaproponowany tekst preambuły do konstytucji UE, gdzie nie ma bezpośredniego i jednoznacznego odwołania do Boga i dziedzictwa chrześcijańskiego.
Giscard d'Estaing, który dał się poznać jako autorytatywny przewodniczący Konwentu, z zaskoczeniem zareagował na konkurencyjny dla jego autorskich propozycji konstytucyjnych "raport mniejszości". Były prezydent Francji obiecał jednak przeczytać deklarację "z największą uwagą". Nie wiadomo na razie, czy zdecyduje się spełnić żądania uniosceptyków i 20 czerwca w greckich Salonikach przedstawi deklarację równolegle z projektem unijnej konstytucji.
Jego "zaskoczenie" wywołała też krytyka, z jaką spotkała się zaproponowana przez prezydium Konwentu nieodwołująca się do chrześcijańskiego dziedzictwa Europy preambuła konstytucji. W wywiadzie dla włoskiego dziennika "Corriere della Sera" wypowiedzi krytykujące preambułę określił mianem "nieporozumienia", zaś krytyczne wypowiedzi sekretarza Stolicy Apostolskiej ds. stosunków z państwami ks. abp. Jean-Louis Taurana, który 30 maja na łamach "Corriere della Sera" mówił o podyktowanej ideologią rewizji historii, uznał za nieprawdziwe. Broniąc się, były prezydent Francji stwierdził, że jeden z artykułów projektu traktatu przewiduje uznanie przez Unię Europejską statusu, jaki Kościoły i związki wyznaniowe mają dziś w państwach członkowskich, oraz zobowiązuje wspólnotę do "otwartego, jawnego i demokratycznego" dialogu z nimi. Poza tym Giscard d'Estaing zapewnił, że wielu członków Konwentu "nie chciało żadnej wzmianki o religii" w preambule przyszłej konstytucji UE.
Zdaniem przewodniczącego Konwentu Europejskiego, sformułowanie o "duchowym zrywie, który przeszedł przez Europę i jest nadal obecny w jej dziedzictwie", dotyczy chrześcijaństwa. Tłumacząc, dlaczego termin "chrześcijaństwo" nie został wymieniony wprost, Giscard d'Estaing stwierdził jedynie, że "sformułowanie, na jakie się zdecydowaliśmy, wyraźnie nawiązuje do religii, która dominowała w Europie w czasie między VIII-IX a XIX w. po Chrystusie".
Piotr Wesołowski
Nasz Dziennik 2-06-2003

Autor: DW