Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Branża odrabia straty

Treść

Budownictwo w Polsce zaczyna powoli odrabiać skutki kryzysu z ostatnich kilku lat. Wyniki badań Głównego Urzędu Statystycznego potwierdzają dobry klimat koniunktury w budownictwie również w tym roku. Aby to jednak stało się kołem zamachowym naszej gospodarki, musimy przezwyciężyć trudności związane m.in. z przepisami prawa, które przeszkadzają budować, czy problem budowlańców wyjeżdżających z Polski do pracy na Zachodzie Europy.
Jak pokazują wyniki badań Głównego Urzędu Statystycznego, w bieżącym miesiącu firmy budowlane odnotowują wzrost portfela zamówień na roboty budowlano-montażowe. W marcu br. produkcja budowlano-montażowa obejmująca roboty o charakterze inwestycyjnym i remontowym była o 15,5 proc. większa niż przed rokiem, a w stosunku do lutego br. większa aż o 34 proc. Buduje się też więcej mieszkań. Rząd planuje, że w ciągu ośmiu lat zamiast zapowiadanych wcześniej 3 mln mieszkań wybudowanych zostanie od 1,5 mln do 1,8 mln, bo na tyle, według wiceministra transportu i budownictwa Piotra Stycznia, oceniono popyt na mieszkania w naszym kraju. Zdaniem Stycznia, na tę liczbę ma się złożyć ok. 150 tys. mieszkań w budownictwie socjalnym, 200 tys. w budownictwie czynszowym, 800 tys. w klasycznym budownictwie developerskim i 315-350 tys. w budownictwie hipotecznym, wspomaganym z budżetu państwa.
Mimo poprawiającej się koniunktury budownictwo w Polsce wciąż boryka się z problemami. - Ten wzrost liczby budowanych mieszkań, z którym mamy ostatnio do czynienia, jest wynikiem dobrej koniunktury gospodarczej. Wciąż nie ma zorganizowanych działań państwa w celu pobudzenia popytu na mieszkania - ocenia Roman Nowicki, przewodniczący Kongresu Budownictwa Polskiego. Jak zaznacza, w całej Europie kraje stosują różne instrumenty wspierania budownictwa i wcale nie jest to z ich strony działalność charytatywna. Budownictwo bowiem rozrusza gospodarkę, a wtedy wydane pieniądze się zwrócą. - W Polsce mamy około 320 mieszkań na tysiąc mieszkańców, podczas gdy standard europejski to około 400-450 mieszkań. Jesteśmy na ostatnim miejscu w Europie jeśli chodzi o zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych - dodaje Nowicki. Mamy również niski wskaźnik wydatków budżetowych na sferę mieszkaniową, który wynosi obecnie 0,1 proc., podczas gdy w krajach europejskich jest to 1-2 proc.
Poprawiająca się koniunktura w budownictwie sprawia, że według GUS oczekiwać możemy wzrostu zatrudnienia w budownictwie. Tutaj jednak pojawia się pewien problem. - Mamy ciągły odpływ fachowców do krajów Unii Europejskiej otwierających rynki pracy dla obywateli naszego kraju - zauważył Edward Szwarc, przewodniczący Komitetu Budownictwa Krajowej Izby Gospodarczej. Jak zwracają uwagę specjaliści, w ostatnich latach zaniedbano również szkolnictwo zawodowe, co sprawi, że już wkrótce naprawdę może zabraknąć nam w kraju wykwalifikowanych murarzy czy tynkarzy. Problemem są także przepisy, a przede wszystkim brak w gminach planów zagospodarowania przestrzennego, bez których nie można rozpocząć inwestycji. Według prof. Witolda Wernera z Instytutu Rozwoju Miast, sprawa jest na tyle poważna, że może należałoby rozważyć takie zmiany w prawie, które zobowiązałyby gminy do uchwalenia takich planów w określonym terminie.
Artur Kowalski

"Nasz Dziennik" 2006-04-25

Autor: ab