Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Brak zaufania do rodziców?

Treść

Szkoła już dla sześciolatków to sztandarowy projekt minister edukacji Katarzyny Hall. - Pomysł obniżenia wieku obowiązku szkolnego jest pomysłem godnym wdrożenia w niedługim czasie z uwagi na sytuację demograficzną - najmniej liczne roczniki wchodzą do szkół. To moment, kiedy tego typu zamysł jest najłatwiej przeprowadzić - stwierdziła Hall. Minister zapowiada też "jak najwyższe" podwyżki dla nauczycieli.

Hall spotkała się wczoraj z przedstawicielami związków zawodowych. - Intencją tego rządu jest budowanie klimatu zaufania. Dołożymy wszelkich starań, aby w tym budżecie znaleźć jak najwięcej dla nauczycieli - powiedziała. - Zależy mi na tym, aby nauczycieli pasjonatów wynagradzać w sposób dodatkowy - dodała. Podwyżki mają być wyższe niż przewidziane w budżecie 3,3 procent.
- Do szkół wchodzą teraz roczniki niżu demograficznego i to jest ten moment, kiedy stosunkowo najłatwiej takie zmiany przeprowadzić. Nie jest to jednak tylko operacja techniczno-organizacyjna, ale musi temu towarzyszyć baza programowa. Być może tę operację należy rozłożyć na dwa lub trzy lata - stwierdziła minister edukacji w kontekście projektu obniżenia wieku szkolnego.
- Myślę, że warto byłoby porozmawiać najpierw z nauczycielami, wychowawcami dzieci, tymi prowadzącymi zerówki. Ja akurat mam dziecko w zerówce i rozmawiałam na ten temat z wychowawczynią. Warto rozmawiać z psychologami i rodzicami. Te dzieci naprawdę są nieprzygotowane do obowiązków, jakie mają pierwszoklasiści. Musimy pamiętać, że dzieci 5-letnie będą już poddane obowiązkowi szkolnemu, dzieci, które są bardzo ufne, przyjmują bezkrytycznie wszystko, co się im podaje, i są bardzo skłonne jeszcze do zabawy, są rozproszone, bardzo trudno jest im się skupić. Zresztą dzieci są przecież bardzo różne - nie wiem, czy będzie jakieś szeregowanie dzieci na przydatne i nieprzydatne. Pewnie psychologowie i inni specjaliści będą mieli więcej pracy, będą rozpoznawać nadpobudliwości, nieprzystosowania, niedojrzałości. Może chodzi po prostu o to, żeby niektórzy mogli się w ten sposób wykazać. To jest psucie tego, co było bardzo dobre. Takie małe dzieci nawet nie będą mogły się temu w żaden sposób sprzeciwić - zauważa Hanna Wujkowska, pełnomocnik MEN ds. promocji ochrony życia w szkole w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.
Innego zdania jest Teresa Król, redaktor "Wychowawcy". - To nie jest zaskoczenie. Obniżenie wieku szkolnego było planowane już od kilku lat, bo na Zachodzie chyba już prawie we wszystkich krajach sześciolatki rozpoczynają naukę szkolną. O tym się już od dawna mówiło, ale zawsze brakowało na to finansów i przygotowania merytorycznego. Jeśli chodzi o przygotowanie dzieci, to wydaje mi się, że dzieci coraz młodsze są coraz mądrzejsze, może oprócz takich środowisk, gdzie nie funkcjonują przedszkola. Myślę, że dzieci sześcioletnie są już gotowe na to, aby rozpocząć naukę szkolną, one bardzo często potrafią już czytać, liczyć. Nie powinno być trudności z wystartowaniem tych dzieci w pierwszej klasie. Wcześniejszy start dzieci umożliwia w przyszłości łatwiejszą karierę, szybsze zdobycie wykształcenia. To jest moja osobista opinia - mówi. Ale i ona dostrzega pewien problem. - Oczywiście jest ta kwestia, że dzieci będą wcześniej odrywane od rodziców, bo wtedy 5-latki będą przechodziły zerówkę - wskazuje Teresa Król.
Resort edukacji będzie pracował też nad wprowadzeniem tzw. bonu oświatowego. Środki budżetowe trafiałyby do konkretnych szkół. Koncepcja ta może jednak w konsekwencji doprowadzić do zamykania tych placówek, które będą otrzymywać niewystarczającą ilość tych środków, bo np. są niewielkie.
W obecnym roku szkolnym żadne radykalne zmiany nie zostaną wprowadzone. - Każda zmiana reguł gry w trakcie roku na ogół jest źle przyjmowana przez środowisko nauczycielskie - uspokajała Hall.
Joanna Kozłowska
Izabela Borańska
"Nasz Dziennik" 2007-11-27

Autor: wa