Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Bombka antylustracyjna

Treść

Prezydencki projekt nowelizacji ustawy o udostępnianiu informacji o organach bezpieczeństwa państwa komunistycznego został w piątek skierowany do Sejmu. Jeżeli parlament go zatwierdzi, ustawa zwana lustracyjną, a pozwalająca na odtajnienie i ujawnienie archiwów Służby Bezpieczeństwa - zostanie praktycznie sparaliżowana. Zamiast pełnej jawności i przejrzystości życia publicznego wrócą trwające latami procesy lustracyjne, "przecieki" i gra teczkami.
Lech Kaczyński chce m.in. przywrócenia oświadczeń lustracyjnych osób publicznych i badania ich przez sądy powszechne w procedurze karnej oraz zdefiniowania kryteriów, które przesądzałyby, że można mówić o współpracy ze służbami specjalnymi PRL.
Przyjęcie zapisów proponowanych w rozwiązaniu przygotowanym przez prezydenta blokowałoby jednocześnie najważniejsze postanowienia proponowane uchwaloną przez Sejm ustawą o udostępnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa komunistycznego.
W myśl sejmowej ustawy, która zacznie obowiązywać od marca przyszłego roku, dzisiejsze oświadczenia lustracyjne osób publicznych byłyby zastąpione jawnymi dla wszystkich zaświadczeniami Instytutu Pamięci Narodowej o zawartości archiwów tajnych służb PRL. Ustawa ujawnia zapisy tajnych służb PRL o ich osobowych źródłach informacji (OZI) oraz rozszerza dostęp do teczek IPN praktycznie dla wszystkich obywateli Rzeczypospolitej. Jeżeli parlament zaaprobuje nowelizację zaproponowaną przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego - tak się nie stanie.
Prezydencka nowelizacja blokuje bowiem rozwiązania zmierzające do szybkiego i sprawnego oczyszczenia życia publicznego ze współpracowników SB, prowadzi do utajnienia nazwisk konfidentów bezpieki i sprowadza lustrację do karykaturalnego poziomu, z jakim mamy do czynienia obecnie.
WW
"Nasz Dziennik" 2006-12-23

Autor: wa