Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Bliski Wschód w ogniu

Treść

Według medialnych doniesień mogło dojść do wymiany wiadomości między bliskim współpracownikiem prezydenta Donalda Trumpa a ministrem spraw zagranicznych Iranu. Nie zapowiada to jednak deeskalacji. Wojna dalej rozlewa się po całym Bliskim Wschodzie. Lądowa ofensywa Izraela pogłębia kryzys humanitarny w Libanie. Cierpią mieszkający tam chrześcijanie. Głośno sprzeciwiają się temu państwa europejskie, które z dużym dystansem odnoszą się także do żądań prezydenta USA w sprawie Cieśniny Ormuz.

Niebo na Bliskim Wschodzie pozostaje niespokojne od trzech tygodni. Iran wciąż odpowiada na amerykańsko-izraelskie ataki. Rakiety zaatakowały ambasadę USA w Bagdadzie. Media opisały atak jako najbardziej intensywny od początku konfliktu. Użyto co najmniej pięciu dronów.

Irański odwet objął blokowanie przepływu przez jedną z najbardziej strategicznych cieśnin – przesmyk Ormuz, którym transportowana jest jedna piąta światowego zapotrzebowania na ropę naftową.

– Niekoniecznie chciałbyś tam teraz pływać łodzią. Wiesz dlaczego? Nie z ich powodu, ale z powodu nas. Ponieważ zniszczyliśmy całą ich flotę – mówił prezydent USA.

Sam prezydent Trump przyznał jednak, że do zdestabilizowania sytuacji w cieśninie wystarczające mogą okazać się pojedyncze drony i rakiety, którymi wciąż dysponuje Iran. Zablokowanie przepływu rzutuje na ceny surowców na całym świecie, dlatego głośno mówiło się o możliwej koalicji państw, które będą eskortować tankowce w cieśninie. Trump mówi o „licznych krajach, które są w drodze, by pomóc”. Ocenił, że mogą być wśród nich Francja i Wielka Brytania; nie krył jednak rozgoryczenia z powodu postawy sojuszników. Za przesadnie ostrożne uznał podejście Wielkiej Brytanii.

– Powiedzieli, że chcieliby wysłać lotniskowce. Powiedziałem, że nie potrzebuję ich po zakończeniu wojny, a potrzebowałem ich przed wojną. Nie byłem zadowolony z Wielkiej Brytanii, powinni się angażować z entuzjazmem – wskazał prezydent USA.

Według prezydenta Finlandii, dystans wobec Amerykanów nie wziął się znikąd. Argumentował, że brak pomocy w zapewnieniu przepływu przez cieśninę to reakcja na brak wcześniejszej informacji o ataku na Iran.

– Musimy przywrócić równowagę w porządku światowym. Musimy uzgodnić zasady, na których możemy znaleźć wspólne rozwiązania wspólnych problemów – mówił Alexander Stubb, prezydent Finlandii.

W ocenie premier Włoch interwencja oznaczałaby zaangażowanie w konflikt.

– Włochy nie są stroną konfliktu i nie zamierzają się w niego angażować. W miarę możliwości dążymy do zmniejszenia napięć – oznajmiła Giorgia Meloni, premier Włoch.

Te jednak rosną za sprawą ofensywy lądowej Izraela w Libanie. Za próbę rozbicia Hezbollahu płaci ludność cywilna. Już teraz bilans ofiar jest szacowany na blisko tysiąc. Są wśród nich dzieci, ale także żyjący w kraju chrześcijanie. Ponad milion osób to uchodźcy wewnętrzni. Przeciwko ofensywie lądowej Izraela opowiedziały się we wspólnym oświadczeniu: Francja, Kanada, Niemcy, Wielka Brytania i Włochy. Nic nie zwiastuje zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie. Izrael zamierza kontynuować działania wymierzone w Iran przez co najmniej trzy tygodnie. Nowością jest jednak kontakt, jaki z Teheranem mieli podjąć Amerykanie. Portal Axios podał, że Steve Witkoff wymieniał wiadomości z ministrem spraw zagranicznych Iranu. Teheran jednak zaprzecza.

– Mój ostatni kontakt z panem Witkoffem miał miejsce przed decyzją jego pracodawcy o zniszczeniu dyplomacji kolejnym nielegalnym atakiem militarnym na Iran – wskazał Abbas Araqchi, minister spraw zagranicznych Iranu.

Biały Dom przekazał, że prezydent Trump nie chce obecnie negocjować z Iranem.

 

TV Trwam News


źródło: radiomaryja.pl, 17 marca 2026

Autor: dj