Przejdź do treści
Przejdź do stopki

"Biała Gwiazda" mocno blednie

Treść

Wisła Kraków traci najlepszych piłkarzy. Po Marcinie Kuźbie, z którym działacze nie chcieli przedłużyć umowy, przyszła kolej na Kamila Kosowskiego. Wszystko wskazuje na to, że lider zespołu "Białej Gwiazdy" w przyszłym sezonie grać będzie w niemieckim 1. FC Kaiserslautern.
Ruchy kadrowe w drużynie mistrzów Polski muszą zaskakiwać. Wydawało się bowiem, że walczący o Ligę Mistrzów zespół winien zostać raczej wzmocniony (nawet sami piłkarze narzekali na zbyt krótką ławkę rezerwowych), a tymczasem systematycznie jest osłabiany. Pierwszy z Krakowem pożegnał się Marcin Kuźba, i to w okolicznościach dość zaskakujących. Jeden z najlepszych polskich napastników chciał bardzo zostać w Wiśle, przedstawił działaczom swą ofertę - jak sam mówił - na poziomie wysokości kontraktu Macieja Żurawskiego, ci jednak na nią nie przystali. Przez pewien czas piłkarz był w swoistej próżni, czekał na sygnał od krakowskich działaczy. Telefon jednak milczał, aż wreszcie z Kuźbą skontaktowali się przedstawiciele Olympiakosu Pireus. Rozmowy były krótkie, obie strony nie miały większych problemów z osiągnięciem porozumienia i tak zamiast zdobywać bramki dla mistrzów Polski, zawodnik będzie strzelał je dla mistrzów Grecji. - Nie poznałem jeszcze nowych kolegów z drużyny, bo są na urlopach. Jestem zaskoczony wysokim poziomem organizacyjnym Olympiakosu. Z tym zespołem będę miał szansę w nowym sezonie zagrać w Lidze Mistrzów (bez eliminacji), jeśli oczywiście wywalczę sobie miejsce w podstawowym składzie - mówi Kuźba.
Już strata tego gracza wydawała się bardzo bolesna, gdy okazało się, że w przyszłym sezonie w barwach Wisły nie będzie występował Kamil Kosowski. O tym, że błyskotliwy pomocnik chce wręcz na siłę odejść z Krakowa, było wiadomo już od dawna. Jeszcze niedawno było natomiast niemal pewne, że jeśli to nastąpi, to będzie to transfer bardzo głośny. Mówiło się, że pozyskaniem "Kosy" zainteresowany jest mistrz Francji, Olympique Lyon, bądź włoskie Lazio. W grę miały też wchodzić kluby hiszpańskiej Primera Division. Padały też bardzo wysokie sumy: Wisła żądała za swego asa 5 milionów euro, ponoć tyle nawet był skłonny zapłacić Olympique. Ale jak to czasem bywa, z dużej chmury spadł mały deszcz. Jako jedyni z działaczami "Białej Gwiazdy" skontaktowali się przedstawiciele niemieckiego przeciętniaka, 1. FC Kaiserslautern. Przez długi czas obie strony bardzo różniły szczegóły ewentualnego transferu (Wisła chciała już tylko 2,5 mln euro, Niemcy dawali o milion mniej, do tego w ratach), wreszcie jednak stanowiska się zbliżyły. Na tyle, że w tym tygodniu "Kosa" pojedzie do Niemiec na badania lekarskie, a później rozmowy między działaczami będą kontynuowane. - Bundesliga nie jest moim marzeniem, wolałbym grać we Włoszech czy też w Hiszpanii. Ale z Niemiec będzie mi bliżej niż z Polski do najlepszych lig świata. Mam nadzieję, że moje marzenia kiedyś się spełnią - mówi Kosowski.
Wisła traci swych najlepszych piłkarzy, a kogo sprowadza na ich miejsce? Nigeryjczyka Bensona, który jak na razie wsławił się tym, że podczas treningu "załatwił" Arkadiusza Głowackiego (co najmniej 6 tygodni przerwy od piłki), jak również Brasilię, który w przeszłości już reprezentował barwy krakowskiego klubu - lecz nie przedłużono z nim umowy, bo był zbyt słaby...
Czyżby jeszcze przed walką o Ligę Mistrzów działacze Wisły już rzucali biały ręcznik?
A na koniec dodajmy, że w sobotę krakowianie zremisowali w towarzyskim meczu z trzecioligową Sandecją Nowy Sącz 1:1. Bramkę dla Wisły w 89. min zdobył Daniel Dubicki. W spotkaniu nie wystąpił już Kosowski, jeszcze nie zagrał Brasilia.
Piotr Skrobisz
Nasz Dziennik 7-07-2003

Autor: DW