Bezradni wobec terroru
Treść
Co najmniej 62 osoby zginęły, a prawie 114 zostało rannych w sobotnim zamachu bombowym w stolicy Iraku Bagdadzie. Do zamachu przyznało się nieznane dotychczas ugrupowanie sunnickie. Tego samego dnia uzbrojeni mężczyźni uprowadzili iracką deputowaną i jej siedmiu ochroniarzy.
Do eksplozji samochodu pułapki doszło nad ranem na targu w Mieście Sadra, szyickiej dzielnicy na wschodzie Bagdadu. Według irackich sił bezpieczeństwa, zamach wymierzony był w policyjny patrol. Jednak większość ofiar to cywile. Wybuch zniszczył kilka sklepów i samochodów.
Do ataku przyznało się nieznane dotąd ugrupowanie o nazwie Wspierający Lud Sunnicki. "Każdego dnia świat widzi, co odszczepieńcza [szyicka] milicja wyrządza sunnickiemu ludowi w Iraku z błogosławieństwem i wsparciem odszczepieńczego rządu, kierowanego przez al-Malikiego. (...) Zaczęliście, a tu odpowiadamy na waszą agresję. Mówimy rozsądnym wśród szyitów: opamiętajcie się i zaprzestańcie walki z nami, by ocalić siebie, waszych najbliższych i wasze domy" - czytamy w oświadczeniu, którego autentyczności nie da się na razie zweryfikować.
Pod względem liczby zabitych sobotnia eksplozja była najtragiczniejszym aktem terroru w Iraku od trzech miesięcy. Powściągliwa wcześniej partyzantka sunnicka coraz częściej detonuje swe bomby w miejscach skupiających możliwie największą liczbę potencjalnych ofiar.
Zamachom bombowym towarzyszą także liczne porwania funkcjonariuszy irackich władz. Uzbrojeni mężczyźni uprowadzili w sobotę w Bagdadzie iracką deputowaną i jej siedmiu ochroniarzy. Taiseer Najah al-Mashhadani należy do Irackiej Partii Islamskiej, która obecnie wchodzi w skład Irackiego Frontu Zgody, pierwszego większego sojuszu arabskich ugrupowań sunnickich, który posiada 44 mandaty w 275-miejscowym parlamencie Iraku.
Mashhadani uprowadzono, kiedy wracała w konwoju z leżącej na północ od Bagdadu prowincji Dijala. Konwój został zatrzymany przez grupę uzbrojonych mężczyzn w siedmiu samochodach. Zdaniem Hamdi Hassouna z oddziału Irackiej Partii Islamskiej w Bakubie (stolica prowincji Dijala), porwana posłanka została zatrzymana w punkcie kontrolnym na rogatkach Bagdadu przez około dziesięciu uzbrojonych mężczyzn ubranych po cywilnemu. Według Hassouna, po sprawdzeniu dokumentów napastnicy kazali wysiąść Mashhadani i jej ochroniarzom z samochodu; następnie porywacze kazali wsiąść wszystkim do innych samochodów i odjechali. Jednemu z ochroniarzy udało się uciec.
KWM, PAP
"Nasz Dziennik" 2006-07-03
Autor: ab