Bezkarni i nagradzani
Treść
Amerykańska firma Smithfield Foods, właściciel wykupionego przez siebie przedsiębiorstwa Animex Wielkopolska, notorycznie łamie prawo, umieszczając na pobliskich polach w okolicy wsi Więckowice bez zezwoleń wielkie pryzmy gnojowicy. Ostatnio powstała kolejna taka pryzma w Sierosławiu, nieopodal Więckowic. Jest to wyraz całkowitego lekceważenia zaleceń polskich urzędników - specjalne służby województwa wydały wcześniej nakaz natychmiastowego usunięcia składowisk odchodów z chlewni.
- Nic dziwnego, że Smithfield Foods ignoruje polskie prawo, skoro mimo licznych skarg na działalność tego przedsiębiorstwa, na ewidentne przykłady łamania prawa, ministerialni urzędnicy nagradzają je prestiżowymi nagrodami - mówią mieszkańcy wsi Więckowice leżącej w pobliżu Poznania.
Rzeczywiście, jesienią ubiegłego roku firma Animex Wielkopolska została uhonorowana przez ministra gospodarki, pracy i polityki społecznej Kryształowym Globem Liderów Eksportu. Nagrodę wręczył Wojciech Olejniczak, minister rolnictwa i rozwoju wsi. Jakie były podstawy wyróżnienia firmy-truciciela? Nie wiadomo. - To ich rozzuchwaliło. Poczuli się na tyle silni, że przestali oglądać się na jakiekolwiek polskie przepisy czy regulacje - mówią oburzeni chłopi z Więckowic.
To właśnie tam, na terenie przejętego przez siebie Animeksu Wielkopolska, rozgościła się amerykańska firma Smithfield Foods zajmująca się przemysłowym chowem trzody chlewnej. W pobliżu pięknego Jeziora Niepruszewickiego pracownicy Smithfield Foods usypali bez wymaganych zezwoleń - nie stosując najmniejszych zabezpieczeń - kilka wielkich pryzm odpadów z chlewni. Niebezpieczne związki chemiczne zaczęły przedostawać się do jeziora, a odór z pryzm gnojowicy zatruł życie mieszkańcom. "Nasz Dziennik" informował wielokrotnie o chorobach dzieci we wsi Więckowice oraz wynikach badań przeprowadzonych przez naukowców z poznańskiej Akademii Rolniczej, jednoznacznie wskazujących na fakt, że działalność firmy Smithfield Foods w Więckowicach może stanowić zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia okolicznych mieszkańców. Wyniki badań przeprowadzonych przez zespół niezależnych ekspertów pod kierunkiem dr. Zbigniewa Hałata, byłego głównego inspektora sanitarnego, są alarmujące. Okazało się bowiem, że zdecydowana większość mieszkańców Więckowic, którzy na co dzień muszą znosić obecność chlewni firmy Smithfield Foods, jest zagrożona chorobami przewodu pokarmowego oraz dolnych i górnych dróg oddechowych. 43 mieszkańców Więckowic cierpi co najmniej raz w tygodniu na dokuczliwe bóle głowy (27,7 proc.), 38 dokucza kaszel (21,5 proc.), bardzo często pojawiają się również inne dolegliwości: piekące lub łzawiące oczy, bóle mięśni i stawów, zawroty głowy, biegunka i widzenie jak za mgłą oraz ucisk w klatce piersiowej. Bardzo wysoki jest również odsetek osób z objawami chorób górnych i dolnych dróg oddechowych.
Na spotkaniu z mieszkańcami Więckowic wojewoda wielkopolski Andrzej Nowakowski zapowiadał skuteczną interwencję. Jednak zdecydowanych działań urzędników wojewódzkich, które doprowadziłyby do usunięcia grożących skażeniem środowiska pryzm gnojowicy, sąsiedzi farm Smithfield Foods się nie doczekali.
Na efekty bezkarności nie trzeba było długo czekać. Zaledwie przed kilkunastoma dniami w Sierosławiu (niedaleko Więckowic) pojawiła się kolejna, równie cuchnąca pryzma gnojowicy wywiezionej z tuczarni świń Smithfield Foods. W odległości 400 m od Więckowic i 700 m od działek rekreacyjnych zgromadzono już ok. 100 ton gnoju z padłymi prosiakami. I podobnie jak poprzednie, ta pryzma najprawdopodobniej długo jeszcze nie zostanie uprzątnięta.
- Nasze życie tutaj stało się nie do zniesienia. Smród teoretycznie można znieść, ale jak tu żyć, kiedy dzieci chorują, mdleją w szkołach, a jezioro, które było pięknym kąpieliskiem, zamienia się za sprawą Smithfielda w cuchnący basen? - pytał jeden z mieszkańców Sierosławia.
"Naszemu Dziennikowi" nie udało się niestety porozmawiać z przedstawicielami Smithfield Foods, którzy konsekwentnie od dawna unikają kontaktów z mediami.
Firma Smithfield Foods obecnie hoduje systemem przemysłowym w gigantycznych chlewniach 10 proc. ogółu amerykańskich świn i dokonuje taśmowego uboju 25 proc. trzody chlewnej w tym kraju. Smithfield otworzył w 1991 r. w Północnej Karolinie największą rzeźnię na świecie, zdolną do uboju 24 tys. zwierząt dziennie, przez co stał się firmą zabijającą największą liczbę świń na świecie.
Koncern ten posiada również gigantyczne kombinaty hodowlane i mięsne we Francji, Kanadzie, Meksyku, Brazylii i - od kilku lat - w Polsce, gdzie docelowo może dojść do wybudowania czterech gigantycznych hodowli o potencjalnej wydajności 900 tys. zwierząt rocznie. Warto podkreślić, że firma Smithfield Foods płaci w USA największe kary za zanieczyszczanie środowiska.
W sierpniu 1997 r. firma Smithfield została oskarżona o naruszenie federalnego Aktu Czystości Wody 7 tys. razy w okresie od 1991 do 1997 r. poprzez zanieczyszczanie rzeki Pagan na południu stanu Wirginia. Grzywny za wylewanie ścieków i odpadów z rzeźni Smithfielda do tej rzeki wynosiły 12,6 mln USD. Jeden z dyrektorów rzeźni został skazany na karę więzienia za fałszowanie dokumentów dotyczących tej sprawy. Stan Wirginia wytoczył obecnie swój własny proces przeciwko Smithfieldowi, w którym oskarża go o... 22,3 tys. przypadków naruszeń stanowych praw ochrony środowiska od 1982 r. Rzeka Pagan jest od 27 lat zamknięta dla rybaków ze względu na niedopuszczalnie wysoki poziom bakterii pochodzących z odpadów z rzeźni Smithfielda. Robert F. Kennedy jr., reprezentujący amerykańskich rolników, kilkakrotnie gościł w Polsce, by przestrzec przed niszczycielską działalnością Smithfield Foods. W specjalnym wywiadzie dla "Naszego Dziennika" Kennedy ostrzegł, że dalsza ekspansja tej firmy może grozić zniszczeniem polskich rodzinnych gospodarstw rolnych.
"Jeśli poddacie się terrorowi amerykańskiego koncernu Smithfield Foods, wasze powietrze i rzeki zostaną zatrute, zamiast wieprzowiny ludzie będą jeść chemiczne świństwo, a rolników czeka los chłopów pańszczyźnianych na własnej ziemi" - mówił Robert Kennedy w rozmowie z "Naszym Dziennikiem".
Wystąpienia Kennedy'ego wywołały wręcz paniczną reakcję kierownictwa Smithfield Foods, które wniosło do poznańskiego sądu okręgowego pozew o zniesławienie przeciwko amerykańskiemu politykowi. Wystąpiono również o wydanie mu zakazu udzielania publicznie informacji na temat tej firmy. Nie jest to jednak pierwszy przypadek wystąpienia amerykańskiego koncernu na drogę prawną przeciwko Kennedy'emu, jednak jak dotąd to właśnie on wychodził już kilkadziesiąt razy zwycięsko z batalii sądowych toczonych z gigantycznym hodowcą świń. Poznańscy ekolodzy, którzy organizowali wizytę Roberta Kennedy'ego w Polsce, mówią, że dokumenty i dowody, którymi dysponuje amerykański polityk, jednoznacznie potwierdzają zarzuty stawiane przez niego firmie Smithfield Foods.
Wojciech Wybranowski
Nasz Dziennik 11-02-2004
Autor: DW