Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Bez porozumienia

Treść

Związkowcy, którzy pikietowali wczoraj przed Sejmem i kancelarią premiera, domagając się wstrzymania prac nad rządowym projektem ustawy o emeryturach pomostowych, nie znaleźli zrozumienia u rządzących i zapowiadają dalsze protesty. Stronie rządowej zarzucano brak chęci dialogu. Ale według ministra w kancelarii premiera Michała Boniego, ustawa o "pomostówkach" jest właśnie efektem otwartości rządu na dialog. Według rządu, dyskusja nad projektem ustawy o emeryturach pomostowych jest już zamknięta, a gospodarzem projektu jest teraz Sejm. Dlatego z hasłami o wstrzymanie się z pracami nad projektem demonstrowali przed Sejmem związkowcy. Liderzy związkowi spotkali się również z marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim. Nic jednak nie wskórali. - Jest dalej arogancja. Nie mamy z kim rozmawiać. Nie znaleźliśmy zrozumienia - mówił Jan Guz, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Przewodniczący Forum Związków Zawodowych Wiesław Siewierski poinformował, że marszałek Komorowski odmówił wstrzymania prac nad ustawą. Przewodniczący NSZZ "Solidarność" Janusz Śniadek powiedział z kolei, iż związki chciały, aby marszałek Sejmu podjął działania, żeby zażegnać wybuch wielkiego konfliktu społecznego, który nam grozi. - Umowa społeczna to nie rozmowa elit, ale rozmowa rządu ze społeczeństwem. Jeśli nie będzie innego wyjścia, zwrócimy się do prezydenta o zawetowanie tej ustawy - dodał Śniadek. Przewodniczący zapowiedział, że związki organizować będą kolejne akcje protestacyjne przeciw próbie ograniczenia dostępu do wcześniejszych emerytur. Protestujących poparła parlamentarna opozycja. - Rząd nie prowadzi dialogu społecznego, stąd dzisiaj protest na ulicach - uważa Stanisław Szwed (PiS). Według posła PiS, krótki czas, jaki miał Sejm na pracę nad ustawą, to kpina. - Wyraźnie widać, że rząd idzie na konfrontację ze stroną społeczną - dodał Szwed. Zupełnie inaczej sytuację ocenia rząd, który ograniczenie liczby uprawnionych do wcześniejszych emerytur argumentuje także tym, że w Polsce mamy stosunkowo dużo bardzo młodych emerytów. - Dialog się toczył, była otwartość na argumenty. Nie chcielibyśmy, aby zasady dialogu społecznego zostały zamienione na dyktat - mówił sekretarz stanu w kancelarii premiera Michał Boni. Boni tłumaczył, że negocjacje w sprawie emerytur pomostowych trwały w ramach Komisji Trójstronnej od czerwca do września, a w tym czasie odbyło się 26 spotkań. Tym kompromisem ze strony rządu miało być zwiększenie listy uprawnionych do wcześniejszych emerytur ze 130 tys. do 250 tys. osób. Według Boniego, "ustawa o emeryturach pomostowych jest ważna i potrzebna" i obecnie jest dobry moment na jej wprowadzenie, gdyż mamy stosunkowo niskie bezrobocie. - Nie chcielibyśmy, aby 250 tys. osób, które mają uprawnienia do emerytur pomostowych, zostało na lodzie - dodał Boni. Jeżeli ustawa nie wejdzie w życie, to od przyszłego roku nie będzie emerytur pomostowych. Z inicjatywą legislacyjną ratującą sytuację wystąpił prezydent Lech Kaczyński, który skierował do Sejmu projekt o przedłużeniu jeszcze o rok aktualnie obowiązujących przepisów o "pomostówkach". Nie zdobył on jednak uznania rządu. Analogiczny manewr z odłożeniem problemu wykonał przed rokiem rząd Jarosława Kaczyńskiego. - Poprzedni rząd, przedłużając obowiązywanie ustawy o rok, stworzył sytuację szantażu - oskarżał Boni. Nowe przepisy regulujące sprawę wcześniejszych emerytur wyraźnie ograniczyłyby listę osób uprawnionych do przejścia na wcześniejszą emeryturę. Przywilej ten straciliby np. nauczyciele i część kolejarzy. Artur Kowalski "Nasz Dziennik" 2008-11-06

Autor: wa