Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Bez milionów i bez ziemi

Treść

Pięciu z siedmiu wiceprezydentów Krakowa w latach 1998-2002 odpowie przed sądem za spowodowanie w majątku miejskim szkody majątkowej wielkiej wartości. Chodzi o ponad
3,5 mln zł, a sprawa dotyczy 1999 roku. Paweł Zorski, Tomasz Szczypiński, Ewa Kułakowska-Bojęś, Jerzy Jedliński i Teresa Starmach wbrew opiniom radnych i mimo braku środków w budżecie przeforsowali zakup działek za 5 mln zł. Półtora roku wcześniej dwóch biznesmenów kupiło je za niewiele ponad milion złotych. Wbrew zapewnieniom wiceprezydentów, dziś w większości powiązanych z Platformą Obywatelską, działki nie nadawały się do wykorzystania w budownictwie mieszkaniowym. Dziś okazuje się, że miasto straciło i mnóstwo pieniędzy, i działki, które - jak się później okazało - trzeba będzie zwrócić spadkobiercom właściciela z lat czterdziestych. Dowody zgromadzone przez prokuraturę są mocne, świadkowie mówią o korupcji.
"W okresie od 8 maja do 21 lipca 1999 roku w Krakowie, działając w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, wspólnie i w porozumieniu z innymi ustalonymi osobami, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, pełniąc funkcję Członka Zarządu Miasta Krakowa (...) przez nadużycie udzielonych jemu uprawnień i niedopełnienie ciążących na nim obowiązków (...) oraz naruszenie zasad prawidłowego gospodarowania polegające na odstąpieniu od uzyskania operatu szacunkowego nieruchomości o nr ewidencyjnych 54/6 i 54/8 - obręb 8 Krowodrza oraz 19/3 - obręb 8 Krowodrza, skorzystał w imieniu Gminy Kraków z prawa pierwokupu tych działek poprzez podjęcie w dniu 8 lipca 1999 r. uchwał nr 730/99 i 731/99, pomimo że rzeczywista wartość prawa własności i prawa użytkowania wieczystego tych gruntów wnosiła 1,398 mln zł" - to pierwszy zarzut, jaki usłyszało wczoraj czworo byłych wiceprezydentów Krakowa. Drugi zarzut brzmiał: "celem realizacji (...) uchwał Zarządu doprowadził Radę Miasta Krakowa, po uprzednim wprowadzeniu tego organu oraz Komisji Budżetowej Rady Miasta Krakowa w błąd, przez zatajenie rzeczywistego przeznaczenia tych środków w treści oraz podczas prezentacji uchwały o zmianie uchwały budżetowej na rok 1999 - tzw. druku numer 240, do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie 5 mln zł poprzez podjęcie w dniu 14 lipca 1999 r. uchwały nr XXVI/200/99 o zmianie budżetu Miasta Krakowa na rok 1999, skutkującej m.in. postawieniem do dyspozycji Zarządu Miasta opisanej kwoty, następnie w realizacji uchwał Zarządu wypłaconej w dniu 22 lipca 1999 r. Rafałowi R. i Marianowi M., czym wyrządził Gminie Kraków szkodę majątkową w wielkich rozmiarach, tj. w kwocie 3,602 mln zł".
Takie zarzuty zostały wczoraj postawione czwórce byłych wiceprezydentów, z których dwójka (Starmach i Zorski) to czołowi działacze krakowskiej Platformy Obywatelskiej. Jeśli Sejm uchyli immunitet posła Szczypińskiego, także jemu zostaną postawione identyczne zarzuty. Co więcej, śledczy nie wykluczają ich rozszerzenia na przyjęcie korzyści majątkowej, a więc korupcji. Z naszych informacji wynika, że czterech urzędników miejskich zeznało, że część członków zarządu miasta wzięła za tę transakcję po 100 tys. zł łapówki. Co więcej, urzędniczce, w której gestii leżało wydanie opinii i transakcji i która zdecydowanie odradziła ją zarządowi, Rafał R. proponował 60 tys. zł za zmianę rekomendacji. Ta odmówiła, o czym zeznała w prokuraturze.

Biznesmen z Unii Pracy
Rafał R. i Marian M. są znani w Krakowie. R. to przedsiębiorca, który kierował jedną z pierwszych w Małopolsce firm deweloperskich. Parę lat temu łączył swoją działalność z posadą we władzach krajowych i powiatowych Unii Pracy. Obaj panowie od półtora miesiąca są aresztowani. Pod koniec 1997 r. kupili oni w otwartym przetargu od Akademii Rolniczej dwie działki rolne w Krakowie przy ulicach Olszanieckiej i Podłużnej za milion złotych. Przez półtora roku nic z nimi nie zrobili. Po przekształceniu jednej działki z wieczystej dzierżawy na własność przedsiębiorcy postanowili sprzedać warte niespełna 1,5 mln zł grunty. Prawo pierwokupu przysługiwało miastu, ale zanim władze otrzymały informację o możliwej transakcji, podpisali oni umowę przedwstępną z firmą Altkrak (od czterech lat w upadłości, z długami sięgającymi 8 mln złotych). Problem w tym, że należała ona do... Rafała R. i Mariana M. W umowie ustalono cenę sprzedaży na 5 mln złotych. Miasto, zgodnie z zasadą pierwokupu, musiało zapłacić tyle, ile oferował kupiec, lub zrezygnować z przysługującego mu prawa.

Zaufali Szczypińskiemu
W budżecie miasta nie było żadnych środków na zakup. Jeszcze przed posiedzeniem zarządu wydziały skarbu i rozwoju regionalnego Urzędu Miasta Krakowa odradzały transakcję. Nie były to bowiem intratne lokalizacje. Mimo to zarząd przegłosował rekordową transakcję. Jako argument za wykupem podał dużą powierzchnię działek i możliwość zmiany ich przeznaczenia w planie zagospodarowania przestrzennego pod budownictwo mieszkaniowe. Wiceprezydenci tłumaczyli się niedawno, że sprawy nie pamiętają i że nie wiedzieli, iż działki wcześniej zostały kupione za pięciokrotnie niższą kwotę. Ewa Kułakowska-Bojęś, która z zawodu jest architektem, wyjaśniała swoją zgodę "zaufaniem do wiceprezydenta Szczypińskiego". Zorski - według prokuratury koordynator całej transakcji - tłumaczył się, tak jak potem Szczypiński, że kierował się głównie przyszłą sytuacją i planami zmiany zagospodarowania przestrzennego. Jak jednak szybko się okazało, w przypadku tych terenów nie jest możliwe, by wykorzystać ten teren pod zabudowę mieszkaniową. Z protokołu z posiedzenia zarządu wynika, że transakcję jako korzystną przedstawił Zorski. Wsparła go Kułakowska-Bojęś, tłumacząc, że można zmienić ich przeznaczenie. Szczypiński zaproponował, by nabycie działek zakwalifikować jako inwestycję strategiczną gminy, a wówczas znajdą się pieniądze.
Zakup nieruchomości zbadała Regionalna Izba Obrachunkowa i zarzuciła byłemu zarządowi miasta przekroczenie kompetencji. Rada Miasta zabraniała korzystania z prawa pierwokupu, jeśli nieruchomości nie były przeznaczone pod budownictwo komunalne, inwestycje gospodarcze lub nie wystawiano ich na sprzedaż po wyjątkowo niskiej cenie.

PO: to polityka
Miasto formalnie posiada jeszcze działki kupione przed siedmioma laty. Ale już wiadomo, że będzie je musiało zwrócić spadkobiercom właściciela, któremu bezprawnie zostały odebrane na podstawie dekretu o reformie rolnej. W 2003 r. wojewoda małopolski stwierdził, że nieruchomości, w skład których wchodziły zakupione przez miasto działki, nie podlegały przepisom dekretu o reformie rolnej.
O sprawie zrobiło się głośno pod koniec października, gdy sąd aresztował dwóch przedsiębiorców, a po mieście krążyła plotka, że następni będą byli miejscy urzędnicy powiązani z PO. Wówczas Szczypiński, kandydujący na prezydenta Krakowa, twierdził, że sprawa jest polityczna: Zorski to czołowy działacz miejskiej PO, a Starmach została znów radną miejską.
Szef klubu parlamentarnego Platformy Bogdan Zdrojewski powiedział, że jeszcze za wcześnie na decyzję o przyszłości Szczypińskiego w klubie PO oraz o głosowaniu za uchyleniem mu immunitetu. Jeszcze w tym tygodniu władze krakowskiej i małopolskiej PO mają się zebrać i postanowić, co zrobić z trójką swoich działaczy zamieszanych w tę sprawę.
Mikołaj Wójcik
"Nasz Dziennik" 2006-12-15

Autor: wa