Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Bez karty, bez partnerstwa, bez porozumienia

Treść

Unia Europejska nie zrezygnuje ani z Karty Energetycznej, ani ze związków ze wschodnią częścią Europy, mimo krytyki ze strony Rosji - powiedział wczoraj przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso, uczestniczący w drugim dniu szczytu UE - Rosja w Chabarowsku. Członkowie unijnej delegacji wyrazili jednak przekonanie, że rozmowy pozwoliły na wzrost zaufania między dwiema stronami. Nie udało się jednak wypracować porozumienia w kluczowych kwestiach i politycznych, i związanych z energetyką.

Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew potępił realizowanie przez UE założeń Partnerstwa Wschodniego, w tym zacieśnianie współpracy między Wspólnotą a byłymi republikami sowieckimi. Jego zdaniem, czynione są próby przekształcenia Partnerstwa Wschodniego w partnerstwo przeciwko Federacji Rosyjskiej. Miedwiediew oznajmił też, że Unia nie przekonała jego kraju co do korzyści płynących z tego programu. - Usiłowaliśmy przekonać Rosję, że Partnerstwo Wschodnie nie jest skierowane przeciwko niej - powiedział po spotkaniu z głową rosyjskiego państwa prezydent Czech Vaclav Klaus. - Staraliśmy się nawzajem przekonać, ale w końcu nam się to nie udało - przyznał Dmitrij Miedwiediew, który wydawał się nie traktować poważnie zapewnień ani Klausa, ani Barroso, że "inicjatywa ta nie jest skierowana przeciwko komukolwiek, ma jedynie zapewnić dobrobyt i stabilizację".
Impas nie został przełamany również w kwestii Karty Energetycznej. - Unia Europejska postrzega Rosję jako strategicznego partnera. Musimy to jednak urzeczywistnić, nie zaś jedynie ogłosić w sposób formalny - skomentował Klaus krytyczne stanowisko Rosji wobec uzgodnionych zapisów Karty Energetycznej, których podpisania od lat Kreml kategorycznie odmawia. Przywódcy UE są zgodni, że argumentów Rosji należy wysłuchać, ale nie ma powodów, dla których należałoby zrezygnować z istniejącego porozumienia. - Jesteśmy otwarci na dyskusję w kwestii propozycji przedłożonych przez Rosję, lecz opartą na istniejących porozumieniach, bez niszczenia czegokolwiek, bez nadwerężania systemu, który już istnieje - powiedział Barroso podczas wczorajszych rozmów.
Tymczasem Dmitrij Miedwiediew oświadczył, że odniósł wrażenie, iż UE z zainteresowaniem przyjęła jego propozycję wypracowania nowego dokumentu, który zastąpiłby Kartę Energetyczną. - Mam nadzieję, że dyskusja będzie kontynuowana. Leży to w interesie Europy - stwierdził prezydent. - Trzeba ją wykorzystać do utworzenia bardziej efektywnych instrumentów energetycznych, w tym przez przygotowanie nowego porozumienia dotyczącego procedur, co do których jest zgoda, albo opracowanie nowej wersji Karty Energetycznej - dodał.
Konkretnego przełomu nie było również w kwestii dostaw gazu na Ukrainę i w sprawie tranzytu tego surowca do Europy. Miedwiediew wyraził wątpliwość co do zdolności Kijowa opłacenia zaległych opłat za gaz. Jednocześnie zaoferował Ukrainie pomoc w wysokości 4 mld dolarów, pomoc w opłaceniu uzupełnienia zapasów gazu, sugerując porozumienie z udziałem UE i Rosji o udzieleniu pożyczki - większość tej kwoty miałaby wyłożyć Wspólnota. Kijów kilka miesięcy temu zwrócił się do Rosji o przyznanie jej kredytu w wysokości 5 mld dolarów na zakup gazu, który przed sezonem grzewczym powinna wtłoczyć do swoich podziemnych magazynów, aby zapewnić stabilność zaopatrzenia kraju w ten surowiec i jego tranzytu do Europy. Jednak Moskwa nie spieszy się z udzieleniem pożyczki.
Zarówno Rosja, jak i Unia Europejska są w trakcie negocjowania nowego Porozumienia o Partnerstwie i Współpracy (CAP), który miałby regulować wszystkie aspekty wzajemnych relacji: od energetyki po bezpieczeństwo. W opinii Dmitrija Miedwiediewa, tempo prac nad nowym porozumieniem jest satysfakcjonujące. Nadal jednak nie wypracowano w tej kwestii żadnych konkretnych ustaleń. Miedwiediew oświadczył, że nowy układ o bezpieczeństwie w Europie, którego zawarcie proponuje jego kraj, pozwoliłby uniknąć takich kryzysów jak ten na Kaukazie w 2008 roku. Pominął przy tym fakt, iż rzeczywistym autorem tego kryzysu był właśnie Kreml. - Uważamy, że Unia Europejska uczyniła bardzo wiele w czasie kryzysu na Kaukazie w sierpniu ubiegłego roku. Jednak aby móc zapobiegać takim kryzysom, trzeba stworzyć bazę prawną dla działalności antykryzysowej - oznajmił rosyjski prezydent. Jednak w kontekście rosyjskiej inwazji na Gruzję oraz sprzeciwu wobec manewrów NATO na terytorium tej byłej sowieckiej republiki słowa te zabrzmiały dosyć kuriozalnie.
Anna Wiejak, Eubusiness
"Nasz Dziennik" 2009-05-23

Autor: wa