Bez dyrektyw ani rusz
Treść
Z chwilą wejścia Polski do Unii Europejskiej ok. 20 proc. wielkopolskich zakładów produkujących żywność pochodzenia zwierzęcego ma zostać zamkniętych jako niespełniające dyrektyw Brukseli. Oznacza to likwidację minimum 66 przedsiębiorstw i zwolnienie z pracy co najmniej 700 osób. Skala upadłości i redukcji miejsc pracy może być jednak zdecydowanie większa, jeśli kilkadziesiąt innych spółek nie wywiąże się z realizacji 52 dyrektyw unijnych. Niestety, wielkopolscy przedsiębiorcy nie mogą liczyć na pomoc władz. Zamiast szukać dla nich nowych możliwości przetrwania, wojewoda wielkopolski Andrzej Nowakowski (SLD) deklaruje pośpiech w zamykaniu linii produkcyjnych.
Inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Poznaniu pracujący w zespole do spraw higieny środków spożywczych pochodzenia zwierzęcego muszą brać w swej pracy pod uwagę przepisy zawarte w obowiązujących obecnie 52 dyrektywach rady, decyzjach komisji i rozporządzeniach Komisji Unii Europejskiej. - Warunkiem koniecznym do tego, by żywność pochodzenia zwierzęcego wyprodukowana w zakładach będących pod nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej mogła być eksportowana do Unii Europejskiej i krajów trzecich, jest przestrzeganie wymagań sanitarno-higienicznych, strukturalnych zawartych w tych aktach prawnych - powiedział nam dr Lesław Szabłoński, wojewódzki lekarz weterynarii.
Pracownicy wielkopolskiej inspekcji sanitarnej przeprowadzili kontrolę przedsiębiorstw, sprawdzając dostosowanie wielkopolskich firm do wymagań Unii Europejskiej. Do końca 2003 r. badaniu poddano 557 zakładów zajmujących się produkcją żywności pochodzenia zwierzęcego - a więc przetworów z mięsa białego i czerwonego, ryb oraz mleka - zarówno tych cechujących się dużą zdolnością produkcyjną, jak i niewielkich rodzinnych przedsiębiorstw, działających nawet od kilkudziesięciu lat. Kontrolę przeprowadzano niezwykle drobiazgowo, sprawdzając przede wszystkim stan dostosowania tych firm do unijnych regulacji.
Wyniki kontroli dla wielu przedsiębiorstw zajmujących się produkcją żywności w Wielkopolsce mogą okazać się druzgocące. I mimo że - jak twierdzą urzędnicy - większość firm, często nakładem olbrzymich środków finansowych, dostosowała się do dyrektyw unijnych, to od pierwszego maja br. może grozić im zamknięcie.
- Według naszych informacji, wymogów stawianych przez UE nie spełnia aż dwieście skontrolowanych przez nas zakładów. Nie oznacza to jednak, że wszystkie zostaną zamknięte. Niektóre z nich bowiem rozpoczęły proces dostosowawczy i mają szansę na to, że do momentu wejścia Polski do UE normy unijne będą spełniać. Mogę również powiedzieć, że na pewno zamkniętych zostanie 66 zakładów - twierdzi dr Lesław Szabłoński, wojewódzki lekarz weterynarii w Poznaniu.
Obecnie wiadomo, że w Wielkopolsce zamkniętych zostanie 45 zakładów zajmujących się produkcją i przetwórstwem żywności z tzw. mięsa czerwonego, 11 zakładów produkujących żywność pochodzącą z mięsa białego oraz po 5 z branży mlecznej i rybnej. Oznacza to również, że z chwilą wejścia Polski do UE po likwidacji tych firm pracę straci ponad 700 osób. Jednak dla wojewody wielkopolskiego zaprzestanie produkcji i pozostawienie bez środków do życia kilkuset osób dotąd w nich zatrudnionych nie stanowi żadnego problemu. - Te przedsiębiorstwa już dawno powinny zostać zamknięte - twierdzi Andrzej Nowakowski (SLD).
Niewykluczone, że trudna sytuacja na rynku rolnym spowoduje, iż do grupy 66 przymusowo zamykanych przedsiębiorstw dołączą kolejne. Właściciele zakładów, które już rozpoczęły proces dostosowawczy alarmują o poważnych trudnościach w dostosowywaniu. Polegają one głównie na problemach ze spełnieniem wymogów ochrony środowiska, przekwalifikowania gruntów na cele przemysłowe oraz spowodowane są zbyt wysokim oprocentowaniem kredytów bankowych.
Przedsiębiorstwa, które do dnia włączenia Polski w struktury unijne nie będą spełniały wymogów UE, mimo przeprowadzanego w nich procesu dostosowawczego napotkają poważne trudności ze zbyciem swoich produktów. Surowce, półprodukty i produkty z tych zakładów będą inaczej znakowane, zaś przedsiębiorstwa będą mogły prowadzić obrót tylko pomiędzy zakładami z tej samej grupy. Będzie to miało olbrzymi wpływ na problemy ze zbytem towarów i pozyskaniem środków pieniężnych na przeprowadzanie dalszego procesu dostosowawczego. W praktyce może to oznaczać bankructwo.
Prezentowane przez Szabłońskiego dane mówiące o 66 zakładach, które będą musiały ulec likwidacji, nie znajdują jednak potwierdzenia w przygotowanym również przez niego specjalnym raporcie. Analiza ekonomiczna danych dotyczących liczby zakładów, które dopiero rozpoczęły wdrażanie norm unijnych, nie pozostawia cienia wątpliwości: przedsiębiorstw zagrożonych likwidacją będzie zdecydowanie więcej. Zamknięte bowiem zostaną nie tylko te, które nie rozpoczęły przygotowań dostosowawczych, upadłość zagrozi również firmom produkującym żywność pochodzenia zwierzęcego - w wyniku wejścia w życie regulacji unijnych będą miały one problemy ze zbytem swoich produktów, co z kolei grozić im może wpadnięciem w tzw. pułapkę kredytową.
Wojciech Wybranowski, Poznań
Perspektywę zamknięcia jednej piątej wielkopolskich zakładów przetwórstwa spożywczego komentują:
Piotr Krutul (KP LPR), sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi
To, że wielkopolskie zakłady czeka zamknięcie, to efekt działania obecnego rządu, który bezpardonowo zgodził się na przyjęcie wszystkich wskazówek UE. A chodzi tu przecież o wszystkie przedsiębiorstwa, które nie dostosują się do wymogów UE. Do załącznika XII traktatu akcesyjnego wpisano na przykład tylko 56 mleczarni, które mają być uznane za zakłady mogące produkować na rynek unijny. A co z pozostałymi? W sumie mamy przecież ok. 400 mleczarni.
Warto przy tym zauważyć, że dotychczas nie ma żadnej ustawy czy rozporządzenia o sprzedaży bezpośredniej. Minister rolnictwa zapewnia, że nie będzie tego typu sprzedaży w hipermarketach i że będą mogły ją prowadzić zakłady o małej zdolności produkcyjnej. Tymczasem będą one mogły sprzedawać tylko 3 tony mięsa czerwonego. To zbyt niski tonaż! Ponadto, jeżeli okaże się, iż zakłady polskie nie spełniają określonych wymogów, nasz rodzimy eksport produktów rolnych zostanie ograniczony klauzulami ochronnymi. A na to też przystał obecny rząd.
Z jednej strony zamykanie zakładów jako niespełniających wymogów UE, z drugiej brak odpowiedniego ustawodawstwa. To zniszczy polskie rolnictwo.
Halina Nowina Konopczyna (KP PP), sejmowa Komisja Finansów Publicznych
To, co się dzieje z polskim rolnictwem, co stanie się w Wielkopolsce, nie jest żadnym zaskoczeniem. Jeszcze przed referendum wielokrotnie podkreślaliśmy zagrożenia, jakie niesie ze sobą akcesja. Teraz to wszystko się zrealizuje.
Należy tylko ubolewać nad tym, że ludzie uwierzyli tym, którzy przez tyle lat kłamali. Teraz jesteśmy w zasadzie bezradni i musimy nastawić się na przetrwanie, a nie na rozwój polskiej gospodarki. Nie można jednak tracić nadziei na to, że przyjdzie czas, kiedy jeszcze raz będzie nam dana szansa ratowania Polski. Rezultaty mogą przynieść jeszcze silne protesty przeciwko UE.
zebr. AA
Nasz Dziennik 25-02-2004
Autor: DW