Będą doradzać
Treść
Pakt Północnoatlantycki będzie doradzał Polsce w pełnieniu dowódczej roli w polskiej strefie stabilizacyjnej w Iraku - postanowiono wczoraj w Brukseli. NATO zgodziło się, żeby wojskowi Sojuszu wspomagali logistycznie i technicznie polskich dowódców.
- Rada jednogłośnie postanowiła zlecić władzom wojskowym NATO, żeby możliwie jak najszybciej doradziły w sprawie polskiej prośby o wsparcie Sojuszu dla Polski w Iraku - oświadczył sekretarz generalny Sojuszu George Robertson po spotkaniu ambasadorów państw członkowskich w Brukseli. Zastrzegł, że "nie mówimy o obecności NATO w Iraku".
Ambasador Polski przy Sojuszu Jerzy Nowak tłumaczył, że "dla Polski jest to ważne wydarzenie, choć dopiero zapoczątkowuje proces wspierania Polski przez NATO". Nowak podkreślał jednocześnie, że sojusznicze wsparcie dla Polski nie oznacza przejęcia przez NATO "żadnego z fragmentów polskiej działalności w Iraku. Nie oznacza też wysłania wojsk sojuszniczych ani żadnego sprzętu sojuszniczego do Iraku".
Wbrew "spekulacjom, że nie da sobie rady", Polska będzie w stanie przeprowadzić tę operację - zapewniał ambasador. Nie chciał jednak powiedzieć, czy którykolwiek z sojuszników NATO jest skłonny uczestniczyć w siłach stabilizacyjnych pod polskim dowództwem.
Stany Zjednoczone wyraziły zadowolenie z podjętej w Brukseli decyzji. Ambasador USA w Sojuszu Nicholas Burns nie wykluczył "większej roli" NATO w przyszłości. Zdaniem Burnsa, podjęta jednomyślnie decyzja, w tym przez Francję i Niemcy, oznacza "przezwyciężenie" podziałów wewnątrz Sojuszu.
Tymczasem, według minister ds. europejskich Danuty Huebner, Polska powinna zrobić interes na swoim zaangażowaniu w Iraku. - Wierzę w taką pomoc, za którą jest interes - tłumaczyła we wtorek dziennikarzom w Brukseli. Zdaniem Huebner, "pomoc rozwojowa zwraca się na 1001 sposobów".
PS, PAP, Reuters
Nasz Dziennik 22-05-2003
Autor: DW