Będą dłuższe urlopy macierzyńskie
Treść
Politycy Prawa i Sprawiedliwości zapowiadają wydłużenie urlopów macierzyńskich; w tym roku o dwa tygodnie, w przyszłym o cztery. Jak powiedział na konferencji prasowej w Sejmie poseł Marian Piłka, projekt zakłada stopniowe wydłużanie pełnopłatnego czasu wolnego od pracy. Docelowo w 2008 r. przy pierwszym dziecku urlop miałby wynosić 26 tygodni, czyli o 10 tygodni więcej niż obecnie. Od 2011 r. przy drugim dziecku przysługiwałoby 38 tygodni, a przy kolejnych - rok urlopu macierzyńskiego.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński przypomniał, że jego partia w trakcie kampanii zapowiadała podjęcie polityki prorodzinnej. Podkreślił, że polska rodzina potrzebuje wsparcia, a najważniejszym powodem, aby jej pomagać, jest to, że obecna sytuacja rodzin nie sprzyja przychodzeniu na świat dzieci. - Tych dzieci jest mało, za mało - podsumował prezes PiS. Zgodnie z przedstawionym projektem, urlop na drugie dziecko miałby wynosić 38 tygodni, a na trzecie i kolejne 52 tygodnie. Jak zaznaczył Marian Piłka (PiS), członek sejmowej Komisji Rodziny i Praw Kobiet, trzeba podjąć wszelkie możliwe działania, aby doprowadzić do przezwyciężenia kryzysu demograficznego w Polsce. - Nie ulega wątpliwości, że dla przyszłości ekonomicznej naszego kraju największym zagrożeniem jest w tej chwili spadek urodzeń, dlatego że w roku 2020, w porównaniu z rokiem 2000, liczba emerytów w Polsce wzrośnie o 60 proc., natomiast liczba roczników wkraczających w wiek produkcyjny między 19. a 24. rokiem życia spadnie o 40 proc. - skomentował Piłka. Zaznaczył, że może to doprowadzić do sytuacji, w której dojdzie do załamania systemu finansów publicznych, a w konsekwencji do załamania rozwoju gospodarczego. - Urlopy macierzyńskie, które mają przeciwdziałać tej ekonomicznej barierze, jeżeli chodzi o posiadanie dzieci, należy traktować jako długofalową inwestycję o charakterze narodowym, która zapobiegnie zapaści naszej gospodarki - wyjaśniał.
Rząd wyliczył, że jeden tydzień urlopu macierzyńskiego kosztuje państwo ok. 75 mln zł, natomiast wydłużenie urlopów macierzyńskich kosztowałoby budżet w przyszłym roku 300 mln zł. Zaznaczył, że te wydatki mieszczą się w granicach bezpieczeństwa budżetowego.
Magdalena M. Stawarska
Popieramy wydłużenie urlopów macierzyńskich
Z Anną Sobecką (LPR), przewodniczącą sejmowej Komisji Rodziny i Praw Kobiet, rozmawia Magdalena M. Stawarska
Jak ocenia Pani propozycję wydłużenia urlopów macierzyńskich, którą przedstawiło Prawo i Sprawiedliwość?
- Liga Polskich Rodzin ze wszech miar popiera wydłużenie urlopów, ponieważ jest to fundament polityki prorodzinnej. Chciałam przypomnieć, że LPR wystąpiła również z propozycją wydłużenia urlopów macierzyńskich do 26 tygodni. PiS zaproponowało również, że do 2011 roku może być wydłużony urlop macierzyński nawet do roku czasu. Jest to znaczne wydłużenie, tyle tylko, że już poza wymiarem tej kadencji i te zapowiedzi są dla nas pod znakiem zapytania. Wydłużenie urlopów macierzyńskich z punktu widzenia polityki prorodzinnej jest jak najbardziej potrzebne. Ta więź z matką czyni dla dziecka ten czas bezpiecznym, jest to czas, w którym dziecko bardzo dobrze się rozwija.
Czy znajdą się w budżecie państwa środki na wydłużenie urlopu?
- Wymiar urlopów jest uzależniony od środków finansowych, ale oczywiście PiS ma znacznie lepszą orientację, jeżeli chodzi o ilość pieniędzy, które można przeznaczyć na ten cel. Tyle tylko, że w chwili obecnej nie wiemy jeszcze, jak będzie wyglądał przyszły budżet. Wspomnę, że pani wiceminister Joanna Kluzik-Rostkowska mówiła początkowo o wydłużeniu urlopu o dwa tygodnie, a w tym momencie mamy już propozycję czterech tygodni i są dalsze propozycje wydłużeń, aż do roku. Oczywiście, że to cieszy.
Jakie jeszcze działania powinn o podjąć państwo w celu propagowania polityki prorodzinnej?
- Chciałabym, aby był numer telefonu, gdzie matka spodziewająca się dziecka mogłaby anonimowo zgłosić, że chce swoje dziecko oddać do adopcji. To działanie byłoby pod hasłem: "Urodź, nie zabijaj!". Chodzi o to, aby nie dochodziło do sytuacji, kiedy dzieci są wyrzucane do śmietników, aby nie było zabijania dzieci, topienia, tylko żeby matka w takiej sytuacji mogła po urodzeniu oddać swoje dziecko anonimowo. Chciałabym, abyśmy do tego doprowadzili w czasie tej kadencji, aby można było bezpiecznie przekazać dziecko, ponieważ rodzin oczekujących na adopcję jest bardzo dużo. Oczywiście potrzebne jest również wprowadzenie podatku prorodzinnego. Moim marzeniem jest, aby te matki, które chciałyby się tylko i wyłącznie poświęcić wychowywaniu dzieci, mogły otrzymywać faktyczną pensję, a nie żadną zapomogę. Na takie działania mogłyby pójść dotacje, jakie otrzymują np. samorządy na przedszkola.
Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2006-01-10
Autor: ab