Barack Samozwaniec
Treść
Barack Obama ogłosił się kandydatem Partii Demokratycznej do wyścigu o fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych. Deklarację tę senator wygłosił w czasie przemówienia do swoich zwolenników po zakończeniu ostatnich prawyborów w stanach Montana i Dakota Południowa, które według najnowszych sondaży zapewniły mu wystarczającą liczbę głosów do nominacji partyjnej.
Jeśli wyniki potwierdzą się i Obama uzyskał 2154 głosy (do nominacji wymaganych było 2118), będzie on pierwszym ciemnoskórym kandydatem reprezentującym jedną z dwóch głównych partii w USA w wyborach prezydenckich. Nominacja ta jest już przesądzona, gdyż nawet większość z tzw. superdelegatów, którzy na partyjnej konwencji mają prawo wolnego głosu, opowiedziała się po stronie wczorajszego zwycięzcy. Senator z Illinois zaznaczył, że w przypadku jego zwycięstwa w całych wyborach Hillary Clinton z pewnością może liczyć na otrzymanie wysokiego stanowiska w prezydenckiej administracji.
Główna rywalka ani nie pogratulowała zwycięstwa Obamie, ani nie zapowiedziała wycofania się z walki wyborczej. Wyraziła jedynie uznanie dla ekipy swojego przeciwnika. Podkreślała, że decyzję na temat ewentualnego wycofania się podejmie później, przy czym kilkakrotnie powtarzała, że jeśli chodzi o bezwzględną liczbę głosów, zebrała ich więcej niż jej rywal.
Przedwczesna pewność siebie?
Pewny swojego triumfu Obama komplementował w swoim wystąpieniu Clinton. - To, co budzi każdego ranka Hillary, to nieustępliwe pragnienie, aby polepszać życie zwykłych Amerykanów - powiedział. - Kiedy wygramy batalię o powszechną służbę zdrowia w tym kraju, Clinton będzie główną siłą sprawczą tego zwycięstwa - dodał. Sporo pochwał zebrał także kandydat obozu Republikanów - John McCain. Senator z Arizony ma na swoim koncie - według ciemnoskórego Demokraty - wiele osiągnięć i dysponuje licznymi talentami. Jednakże, jak twierdzi Obama, bardzo często sam zaprzecza swoim dokonaniom.
McCain stwierdził, że sezon prawyborów dobiegł końca i czas rozpocząć ogólnokrajową kampanię. Odnosząc się do hasła "Zmiany", z jakim idzie do wyborów Barack Obama, stwierdził, że mimo wszystko jest to "niedobra zmiana". Odrzucił przy tym wszelkie zarzuty, jakoby miał kontynuować politykę prezydenta George'a W. Busha. - Moje poglądy różnią się od poglądów prezydenta w bardzo wielu kwestiach - stwierdził senator Arizony. Przewaga Republikanina polega na tym, iż jego ugrupowanie ogólnokrajową kampanię prowadzi już od kilku miesięcy, podczas gdy Demokraci praktycznie nadal szamoczą się w wewnętrznej walce. Deklaracje Clinton o tym, że nie zamierza się wycofać, oznaczają, iż ten spór może jeszcze potrwać.
Komentatorzy rozważają już możliwe scenariusze rozwoju wydarzeń. Stwierdzają, że w przypadku zwycięstwa Obamy możliwe są zarówno próby wymuszenia na nim nominowania Clinton na fotel wiceprezydenta, jak i próby pozbycia się jej oraz jej męża ze struktur władzy w partii. Część dziennikarzy podkreśla, że to właśnie Bill Clinton był główną przyczyną porażki poniesionej przez Hillary.
Łukasz Sianożęcki
"Nasz Dziennik" 2008-06-05
Autor: wa