Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Bałagan w reprywatyzacji

Treść

Administracja państwowa nie określiła z odpowiednią starannością sprawy roszczeń reprywatyzacyjnych - wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Nieznana jest liczba osób domagających się reprywatyzacji ani wartość potencjalnych roszczeń. Zdaniem NIK, sytuacja ta jest zła nie tylko z punktu widzenia poszkodowanych obywateli, ale także sprawia, że w budżecie państwa nie są uwzględniane koszty z tytułu egzekucji sądowniczych w zakresie restytucji mienia. "Wyniki kontroli wskazują na brak całościowego uregulowania problemu zaspokajania roszczeń reprywatyzacyjnych. Nie osiągnięto przez to ani zrekompensowania szkód wyrządzonych przez państwo obywatelom, ani nie zapewniono ochrony budżetu państwa przed nieprzewidywalnymi skutkami finansowymi dotychczasowego administracyjnego trybu dochodzenia roszczeń" - czytamy w raporcie NIK. Dlatego według Izby, pozostawienie obecnego stanu prawnego działa zarówno na niekorzyść państwa, jak i poszkodowanych obywateli. Najwyższa Izba Kontroli skontrolowała przebieg reprywatyzacji w Polsce w latach 1990-2006. Kontrolę prowadziła z własnej inicjatywy, a dotyczyła ona resortu skarbu i innych organów administracji rządowej, które zajmowały się reprywatyzacją, czyli ministerstw: infrastruktury, gospodarki, rolnictwa, oraz Agencji Nieruchomości Rolnych. W analizowanym okresie było ponad 20 projektów ustaw reprywatyzacyjnych, jednak żadna nie weszła w życie. W 2001 r. jedna ustawa uchwalona przez Sejm została zawetowana przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który uznał, że państwa nie stać na rekompensaty, a poszkodowani powinni kierować sprawy do sądów. Jednak w ocenie Izby rozwiązanie takie nie jest korzystne. - Rozwiązanie systemowe jest korzystniejsze z punktu widzenia finansów państwa. Musimy sobie zdać sprawę, że finanse i budżet są tylko wierzchołkiem góry lodowej, który się opiera na całym systemie powiązań gospodarczych, firm i pojedynczych obywateli - uzasadniał Stanisław Jarosz, wiceprezes NIK. Jego zdaniem, przez wszystkie lata poszczególnym ekipom rządzącym brakowało spójnej koncepcji reprywatyzacji oraz wystarczającej woli, aby sprawę ostatecznie rozwiązać. W ocenie Izby, obecny sposób rozpatrywania wniosków reprywatyzacyjnych odbywa się z naruszeniem terminów określonym kodeksem postępowania administracyjnego, a strony postępowania nie są informowane o wyznaczeniu bądź wydłużeniu terminu rozstrzygnięcia sprawy. Przeprowadzona kontrola wykazała, że do połowy lat 90. w resortach gospodarki oraz rolnictwa miało miejsce nierzetelne wstrzymywanie decyzji sięgające 5, a nawet 15 lat. Grzegorz Lipka "Nasz Dziennik" 2008-02-07

Autor: wa