Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Awantura o tarczę

Treść

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji zapowiedziało, że jeśli plany budowy amerykańskiego systemu rakiet przechwytujących będą postępowały, Moskwa będzie zmuszona "zareagować na nie w sposób militarny". Tymczasem mimo wywołanego przez premiera Donalda Tuska dyplomatycznego skandalu, USA nadal zależy na ulokowaniu rakiet w Polsce.

Wypowiedź rosyjskiego MSZ wywołała oburzenie Waszyngtonu. Z kolei niemiecki minister obrony Franz Josef Jung (CDU) wyraził nadzieję, iż podczas najbliższego posiedzenia rady NATO - Rosja zostanie wypracowane wspólne stanowisko w sprawie tarczy. Wszystko wskazuje na to, że Berlin podziela linię Moskwy, jeśli chodzi o instalację amerykańskich rakiet w Polsce. Nie jest jednak wykluczone, że "poza protokołem" władze Niemiec chętnie widziałby je na terytorium swojego kraju. Tymczasem w Polsce trwają gorączkowe narady. Polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski spotka się dzisiaj z "poszerzonym" Konwentem Seniorów, czyli przedstawicielami klubów i kół sejmowych. Przedmiotem rozmów będzie tarcza.
"Jeśli amerykańska strategiczna tarcza antybalistyczna zacznie być rozmieszczana w pobliżu naszych granic, będziemy zmuszeni zareagować, nie w sposób dyplomatyczny, lecz przy użyciu środków militarnych" - czytamy w wydanym przez rosyjskie MSZ oświadczeniu. W zakończeniu dokumentu podkreślono, że wybór nie należy do Rosji. W odpowiedzi na pismo przedstawiciele Pentagonu dali do zrozumienia, że tego typu stwierdzenia mają na celu skłonienie państw Europy do rezygnacji z udziału w budowie tarczy. - Reakcja ta została obmyślona, aby wywołać nerwowość u Europejczyków odnośnie do współuczestnictwa w projekcie - powiedział rzecznik Pentagonu Bryan Whitman.
Amerykańska sekretarz stanu Condoleezza Rice zaapelowała do kandydatów na prezydenta USA: senatorów Baracka Obamy i Johna McCaina, aby bez względu na to, który z nich wygra wybory prezydenckie, projekt umieszczenia elementów tarczy antyrakietowej w Europie Środkowowschodniej był kontynuowany. Dodała, że w obecnej sytuacji zwłoki wywołanej działaniami rządu premiera Polski Donalda Tuska zanosi się na to, iż to właśnie dopiero przyszły prezydent USA będzie podejmował decyzje w tej kwestii. - Jesteśmy przekonani, że są perspektywy i jesteśmy gotowi negocjować z Polską - poinformował wczoraj dyrektor ds. Europy i Azji w Departamencie Stanu Daniel Fried. Wszystko wskazuje na to, że Amerykanom zależy na ulokowaniu rakiet właśnie na terenie Polski, dlatego są gotowi wznowić rozmowy.
Tymczasem szef zespołu ekspertów korporacji Rand Stuart Johnson poinformował o przekazaniu do Pentagonu raportu o potrzebach modernizacji polskiej armii. Eksperci mieli ocenić polskie potrzeby w unowocześnianiu armii. Polski rząd poprosił o przekazanie od 12 do 15 baterii rakiet typu Patriot - przypomniał Johnson. Łączny ich koszt to 22 mld dolarów. Nie wiadomo jednak, czy rząd premiera Donalda Tuska nadal obstaje przy tej liczbie rakiet. Przebywający na początku tygodnia z wizytą w Waszyngtonie minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski stwierdził bowiem, że "nie rozmawiamy o miliardach dolarów".
Berlin podziela stanowisko Moskwy?
Wszystko wskazuje na to, że linię polityczną Kremla podziela niemiecki rząd. - Musimy zrobić wszystko, aby plany rozmieszczenia w Europie amerykańskiej tarczy rakietowej nie podzieliły Unii Europejskiej - apelował w Parlamencie Europejskim w Strasburgu niemiecki minister obrony Franz Josef Jung (CDU).
Na pytanie "Naszego Dziennika" o amerykańską tarczę antyrakietową rzecznik prasowy niemieckiego MSZ Jens Ploetner odpowiedział, że w sprawie ewentualnego rozmieszczenia w Europie jej elementów potrzebny jest dialog ze wszystkimi stronami, do których zaliczył obok członków NATO także Rosję. Jego zdaniem, konieczne są rozmowy na ten temat, szczególnie zaś między Waszyngtonem a Moskwą. Uznał przy tym za wskazane przeprowadzenie analiz, które ewentualnie potwierdziłyby fakt zagrożenia Europy, a zarazem usprawiedliwiły konieczność budowy systemu antyrakietowego. Zdaniem niemieckiego rządu, jeżeli militarne i geopolityczne analizy potwierdzą, że zagrożenie istnieje, to wtedy należy przy współpracy z Rosją zastanowić się nad możliwością budowy tarczy antyrakietowej. - Na razie amerykańskie plany budowy tarczy na terytorium Czech i Polski są mało konkretne i należy poznać dużo więcej szczegółów na ten temat, od technicznych rozwiązań do typowo strategicznych (np. kwestia miejsc rozmieszczenia) - stwierdził Jens Ploetner. Podkreślił przy tym, że dotychczasowe umowy są umowami bilateralnymi, nie zaś natowskimi albo unijnymi.
Szef biura prasowego rządu Thomas Raabe przypomniał, że planowana tarcza rakietowa pokryje jedynie około 75 procent powierzchni Unii Europejskiej. - Nie możemy tworzyć wspólnoty dwóch jakości, gdzie jedne kraje będą zabezpieczone przed ewentualnym zagrożeniem, a inne nie - powiedział nam Raabe.
Rzecznik prasowy niemieckiego MSZ Jens Ploetner na nasze pytanie, czy Rosja ma prawo weta w sprawie decyzji o rozlokowaniu tarczy antyrakietowej w Unii Europejskiej, odpowiedział, że oczywiście nie, ale jednocześnie zaznaczył, iż nie oznacza to, że nie należy prowadzić z Rosją rozmów na ten temat. Na naszą prośbę o komentarz do najnowszych rosyjskich gróźb przeprowadzenia odwetowych działań militarnych za amerykańskie zbliżanie się ze swoim sprzętem wojskowym do ich granic, odparł dość bagatelizująco, że z tego, co wie, to prezydent Rosji Miedwediew jeszcze wczoraj rano, komentując problem tarczy antyrakietowej, już nie wspominał o jakimkolwiek odwecie, lecz także nawoływał do porozumienia.
Zdaniem Andrzeja Maciejewskiego z Instytutu Sobieskiego, Rosja nie dopuści, aby w pobliżu jej granic powstał system, nad którym nie będzie miała kontroli. W opinii eksperta, Rosja zgodziłaby się na zainstalowanie tarczy, ale jeżeli sama będzie miała w niej udział. Na to jednak nie zgodzą się Stany Zjednoczone.
Waldemar Maszewski, Berlin
Łukasz Sianożęcki
"Nasz Dziennik" 2008-07-10

Autor: wa