Autostrada zaniedbań
Treść
Nierzetelne opracowanie planów i harmonogramów, nieprawidłowości przy zawarciu umowy na poprowadzenie i eksploatację drogi - taką negatywną ocenę wystawiła Najwyższa Izba Kontroli administracji publicznej w związku z budową autostrady A1. W ocenie Izby, z powodu braku tej arterii omijane są przez statki handlowe porty polskie, a korzystają z tego niemieckie i holenderskie. Straty, jakie rocznie ponosimy ze względu na mniejsze wykorzystanie portów Trójmiasta, sięgają 250 mln USD. Kontrola przeprowadzona w Ministerstwie Infrastruktury oraz w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad objęła okres od 2003 roku do pierwszego półrocza 2005 roku.
Nieprawidłowości stwierdzono na kilku etapach, począwszy od planowania, a skończywszy na zawarciu umowy na budowę i eksploatację drogi. Jak ustaliła NIK, plany i harmonogramy budowy sporządzano nierzetelnie, nie określono też dość dokładnie kosztów realizacji poszczególnych odcinków drogi. Z dużymi opóźnieniami realizowano wykup gruntów i badania archeologiczne. - Zdecydowanie negatywnie oceniamy poczynania administracji publicznej w całym zakresie dotyczącym budowy tej autostrady - powiedział Jacek Jezierski, wiceprezes NIK. Przypomniał, że już w 1993 roku Rada Ministrów podjęła decyzję o budowie autostrady A1, przy czym żaden z programów jej budowy nie został zrealizowany. - Nie rozpoczęto w zaplanowanym terminie budowy ani jednego z odcinków tejże autostrady. W opinii ekspertów, brak tej arterii komunikacyjnej hamował rozwój gospodarczy i społeczny Pomorza, a zwłaszcza przyczynił się do marginalizacji naszych dwóch portów: Gdańska i Gdyni - stwierdził Jezierski. Według ekspertów, znaczna część ładunków polskich i z krajów Europy Środkowowschodniej trafia do portów w Niemczech i Holandii. Szacunkowe straty z tego powodu wynoszą około 250 mln USD rocznie.
- Koncesji udzielono po dość długotrwałej procedurze siedem lat temu i do końca zeszłego roku nie ruszyła budowa autostrady. Koncesjonariusz, prowadząc negocjacje, doprowadził do tego, że umowa na budowę i eksploatację była niekorzystna dla Skarbu Państwa. Dokument podpisany 31 sierpnia 1994 roku przez ministra infrastruktury w imieniu Skarbu Państwa z GTC SA (Gdańsk Transport Company) nie dość, że został zawarty na niekorzystnych warunkach ekonomicznych dla Skarbu Państwa, to na dodatek z naruszeniem przepisów - poinformował Jezierski.
NIK stwierdziła, że ówczesny minister infrastruktury podpisał umowę z naruszeniem zasady legalności, albowiem bez nakazanego przepisami prawa uzgodnienia jej z szefem resortu finansów. Niekorzystne dla Skarbu Państwa są także postanowienia umowy, określające zobowiązania odszkodowawcze stron w przypadku jej rozwiązania - całkowite ryzyko odpowiedzialności finansowej ponosi strona rządowa, także wówczas gdy umowa zostanie rozwiązana z winy... koncesjonariusza. Kuriozalny zapis sprawił, że firma GTC została zwolniona z jakiejkolwiek odpowiedzialności finansowej.
Izba w końcowym raporcie oceniła, że brak rezultatów w budowie autostrady A1 jest ekstremalnym przykładem nieskuteczności administracji rządowej. "Mimo przyjętych przez SP zobowiązań koncesjonariusz wciąż nie jest w stanie zapewnić środków finansowych niezbędnych do rozpoczęcia inwestycji. Negocjacje umowy uwidoczniły po stronie rządowej słabość działań przygotowawczych, a także pokazały istnienie mechanizmu korupcyjnego związanego z metodą prowadzenia negocjacji z koncesjonariuszem. Ustalenia umowy minister infrastruktury podejmował poza i ponad gremiami powołanych zespołów negocjacyjnych, a także wbrew opinii ekspertów - czytamy w raporcie NIK.
Z uwagi na m.in. niezabezpieczenie przez koncesjonariusza środków finansowych na realizację inwestycji Izba sugeruje rozważenie decyzji o cofnięciu koncesji firmie GTC.
Robert Popielewicz
"Nasz Dziennik" 2006-06-12
Autor: ab