Antysojusz na "pomarańczowych"
Treść
Przewodniczący parlamentu ukraińskiego Ołeksandr Moroz oficjalnie ogłosił wczoraj powstanie koalicji prorosyjskiej Partii Regionów Ukrainy (PRU) Wiktora Janukowycza, socjalistów i komunistów. Zamierza ona powołać rząd właśnie z Janukowyczem na czele, co oznacza powrót do władzy układu rządzącego Ukrainą za prezydentury Leonida Kuczmy. W tej sytuacji obóz "pomarańczowych" rozpoczął blokadę prac parlamentu.
Deputowani Bloku Julii Tymoszenko (BJT) i Naszej Ukrainy zapowiedzieli, że nie dopuszczą do oficjalnego powołania koalicji, której kandydatem na premiera jest Janukowycz.
Aby nie dopuścić do blokady mównicy parlamentarnej przez dwa "pomarańczowe" ugrupowania, deputowani prorosyjskiej Partii Regionów wraz z komunistami i socjalistami jeszcze przed otwarciem wtorkowych obrad otoczyli ją i bronili konkurentom dostępu do niej. Stacje telewizyjne pokazały, że deputowani PRU nie chcieli wpuścić na salę obrad posłów BJT i Naszej Ukrainy. Doszło do przepychanek i wymiany ciosów. Jeden z posłów Naszej Ukrainy wyszedł ze starcia z rozbitym nosem.
Ogłoszeniu powołania koalicji towarzyszyły okrzyki: "Hańba!". Deputowani BJT i Naszej Ukrainy krzyczeli także: "Judasz!" w stronę prezydium parlamentu, w którym zasiadał Ołeksandr Moroz. Jego formacja miała wcześniej tworzyć koalicję z "pomarańczowymi".
W tym samym czasie przed budynkiem parlamentu zebrało się ok. 3 tys. zwolenników przywódcy PRU, Wiktora Janukowycza. W położonym tuż za Radą Najwyższą parku rozbili oni miasteczko namiotowe, imitując "pomarańczową rewolucję" sprzed 2 lat. Z kolei zwolennicy "pomarańczowej" koalicji, którzy planowali na wczoraj demonstrację poparcia dla Naszej Ukrainy i Bloku Julii Tymoszenko, nie pojawili się pod ścianami parlamentu, ale przyszli na położony w centrum stolicy Majdan (plac) Niepodległości.
Szef SPU Ołeksandr Moroz, będąc członkiem "pomarańczowej" koalicji, wbrew ustaleniom z partnerami - Blokiem Julii Tymoszenko i Naszą Ukrainą - wysunął swoją kandydaturę w głosowaniu na przewodniczącego parlamentu. Głosowanie to wygrał dzięki poparciu deputowanych Partii Regionów, komunistów i swej partii.
Zrodzony w ten sposób sojusz niezwłocznie przystąpił do formowania własnej większości parlamentarnej. Na jej czele stanął wysunięty już na premiera Janukowycz. Aby uniknąć konfliktu z Juszczenką, starał się on wciągnąć do współpracy proprezydencką Naszą Ukrainę.
Ta ostatnia ogłosiła jednak w poniedziałek, że nie wejdzie do takiej koalicji i będzie dążyć do rozpisania nowych wyborów parlamentarnych. Mając wsparcie Bloku Julii Tymoszenko, Nasza Ukraina oznajmiła, że nowa koalicja została powołana nielegalnie, a należący do niej deputowani, łamiąc obietnice dane swym wyborcom, stracili mandat do sprawowania władzy.
BM, PAP
"Nasz Dziennik" 2006-07-12
Autor: wa