Ależ finisz
Treść
Jeszcze na sześć minut przed zakończeniem meczu Australii z Japonią prowadzili Azjaci i byli niemal pewni, że zainkasują komplet punktów. Tymczasem piorunujący finisz podopiecznych Guusa Hiddinka dał im trzy bramki i niespodziewane, acz zasłużone, zwycięstwo.
Można jednak powiedzieć, że sprawiedliwości stało się zadość. Japończycy objęli bowiem prowadzenie w kontrowersyjnych okolicznościach, po wyraźnym faulu na bramkarzu Marku Schwarzerze. Sędzia gola uznał, czym niemal wyprowadził z równowagi holenderskiego szkoleniowca Australii. Później Mark Viduka i koledzy osiągnęli przewagę (w całym spotkaniu 20:6 w strzałach), ale długo nic z niej nie wynikało. Pod koniec meczu ich dominacja była już wyraźna, wynik się jednak nie zmieniał. W 84. min padło wreszcie wyrównanie, po uderzeniu Tima Cahilla. Pięć minut później ten sam zawodnik pięknym strzałem dał Australii prowadzenie, a podłamanych rywali dobił jeszcze John Aloisi. Co ciekawe, obaj strzelcy bramek dla Australii pojawili się na boisku w drugiej połowie, jak widać raz jeszcze zatriumfował trenerski nos Hiddinka. Choć odniesione w niesamowitych okolicznościach zwycięstwo jego podopiecznych było całkowicie zasłużone.
Pisk
Wynik:
Australia - Japonia 3:1 (0:1). Tim Cahill (84., 89.), John Aloisi (90.) - Shunsuke Nakamura (26.).
"Nasz Dziennik" 2006-06-13
Autor: ab