Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Adwokat Arciszewskiej jest optymistą

Treść

Są duże szanse na uchylenie wyroku sądu niemieckiego, który zagroził senator Dorocie Arciszewskiej-Mielewczyk i Powiernictwu Polskiemu karą 250 tys. euro za próbę kontynuacji rozpowszechniania plakatu z podobizną Eriki Steinbach, przewodniczącej Związku Wypędzonych.

Jak nas poinformował mecenas Andrzej Remin reprezentujący Powiernictwo Polskie w procesie, Steinbach złożyła pozew do sądu w Kolonii w drodze tzw. postępowania przyspieszonego, zakazując senator Arciszewskiej publikowania plakatu, na którym pokazany był rycerz krzyżacki, człowiek w mundurze SS oraz Steinbach z nieco zniekształconą twarzą. - Sąd w Kolonii w trybie tymczasowym zakazał publikacji tego plakatu. Od tej decyzji w tej chwili się odwołuję i uważam, że mam dobre argumenty, które pozwolą nam to postępowanie wygrać - zapewnił Remin. Według mecenasa, sąd niemiecki nie nałożył kary, ale stwierdził, że jeżeli Arciszewska będzie powtarzała tego typu działania, związane z rozprowadzaniem plakatu, wtedy zaistnieje możliwość ukarania jej grzywną w wysokości 250 tys. euro. - Szanse wygrania procesu są bardzo duże, ponieważ podstawowym prawem obywateli Unii Europejskiej jest tzw. wolność słowa. W związku z tym każdy może mówić to, co uważa za słuszne, a nic innego senator Arciszewska nie uczyniła, tylko wyraziła swoje zdanie na temat pani Steinbach, odnosząc się do jej agresywnych zamiarów w stosunku do Polski. Nasze odwołanie zostało złożone do niemieckiego sądu 12 października - dodał.
W opinii senator Arciszewskiej, prezesa Powiernictwa Polskiego, kolportaż ulotki był odpowiedzią na zapowiedź uczestnictwa w zjeździe tzw. wypędzonych przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Hansa-Gerta Poetteringa. - Powstał plakat przedstawiający panią Steinbach, żołnierza SS i rycerza. Są to symbole historyczne związane z niemieckim "Drang nach Osten", polityką Hitlera i roszczeniami terytorialnymi. Na dole plakatu jest przytoczone zdanie, które wódz III Rzeszy wypowiedział w 1938 r., z tą różnicą, że słowa "roszczenia terytorialne" zamieniliśmy na "roszczenia majątkowe", mając na uwadze obecne działania skrajnych organizacji w Niemczech. Należy tu dodać, że Związek Wypędzonych ma za główny cel m.in. odzyskiwanie przez Niemców majątków i ziemi na terenie naszego kraju. Tę politykę realizuje on od wielu lat z dużą konsekwencją - podkreśla senator.
Ulotkę z podobizną Steinbach Powiernictwo Polskie rozprowadziło wśród różnych organizacji, przewodniczących związków, stowarzyszeń, jak również parlamentarzystów. - W ten sposób chcieliśmy, aby uczestnicy zjazdu tzw. wypędzonych opamiętali się w swoich działaniach, ażeby pani Steinbach odcięła się od roszczeń majątkowych, od składania skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Cel osiągnęliśmy, zastanawia tylko reakcja pani Steinbach i jakby taki solidaryzm niemieckiego wymiaru sprawiedliwości ze Związkiem Wypędzonych, bowiem akurat na jego korzyść zapadła decyzja sądu o zakazie rozpowszechniania plakatu i uznania, że dobra osobiste pani Steinbach zostały naruszone - twierdzi Arciszewska. Jej zdaniem, nie może być zgody na ten wyrok. - Nie wiadomo, kiedy sąd niemiecki rozpatrzy odwołanie Powiernictwa Polskiego. Arciszewska przypomina, że sprawę szefowej Związku Wypędzonych załatwił on w dwa dni. - Prawdopodobnie tylko dlatego, że w następnych dniach odbywał się zjazd tzw. wypędzonych, gdzie przewodniczący Poettering współczuł pani Steinbach i przeniósł tym samym problem na forum europejskie, czyli pokazał, iż legitymizuje tego typu działalność tych organizacji oraz że mają one poparcie nie tylko finansowe w postaci dotacji z wybranego budżetu, ale także polityczne - konkluduje.
Jacek Dytkowski
"Nasz Dziennik" 2007-10-18

Autor: wa