Przejdź do treści
Przejdź do stopki

65. ofiara katowickiej tragedii

Treść

Kolejne ciało, już 65. ofiary katastrofy budowlanej hali Międzynarodowych Targów Katowickich w Chorzowie, znaleźli wczoraj pracownicy prowadzący prace porządkowe na terenie rumowiska. Prawdopodobnie jest to ostatnia osoba, która zginęła ponad dwa tygodnie temu pod zawalonym dachem.
Na ciało kobiety natrafili wczoraj około godziny 11.00 pracownicy podczas prowadzenia prac porządkowych na rumowisku. Spoczywało ono w miejscu, które jeszcze w piątek wskazał pies tropiący. Jednak do wczoraj dostęp do poszkodowanej był niemożliwy. Zagradzały go ciężkie stalowe elementy konstrukcji oraz fragmenty dachu.
Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że jest to najprawdopodobniej ciało poszukiwanej 44-letniej mieszkanki Siemianowic Śląskich. Na miejscu katastrofy był podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Jego zdaniem, na razie nie ma pewności, co do danych osobowych znalezionej kobiety. - Byłem przy wydobywaniu zwłok z miejsca, w którym zostały ujawnione. Wiele wskazuje, że to ostatnia osoba na liście poszukiwanych po katastrofie. Będziemy to ustalali - podkreślił. Niestety, nie ma pewności, że pod rumowiskiem nie ma już więcej ofiar. Będzie to można stwierdzić dopiero, kiedy cała powierzchnia hali zostanie uprzątnięta.
Cały czas na miejscu katastrofy prowadzone są prace porządkowe. Trwa także zabezpieczanie zebranych elementów konstrukcji, mogących posłużyć jako dowód w prowadzonym śledztwie. Do prac używany jest sprzęt specjalistyczny. Stale rumowisko jest też przeszukiwane przez ratowników pod kątem kolejnych ofiar. Równocześnie pracownicy odnajdują następne rzeczy należące do poszkodowanych. W wielu przypadkach okazuje się, że są to przedmioty zgłaszane policji jako skradzione. Odnaleziona wczoraj kobieta jest 65. śmiertelną ofiarą katastrofy budowlanej hali MTK, do której doszło 28 stycznia br. 63 ciała są już zidentyfikowane. Z około 170 poszkodowanych w katastrofie prawie 30 nadal przebywa w szpitalach.
Marcin Austyn, Katowice

"Nasz Dziennik" 2006-02-15

Autor: ab