Przejdź do treści
Przejdź do stopki

600 tys. ton na hałdach

Treść

Z Jarosławem Grzesikiem, przewodniczącym Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Marcin Austyn

Czy rozmowy z premierem o problemach górnictwa przyniosły konkretne rezultaty?

– Niestety, problemy branży zostały przysłonięte przez wydarzenia związane z aferą podsłuchową. Stanęło na tym, że do końca lipca zostaną wypracowane konkretne założenia dotyczące działań zmierzających do poprawy płynności finansowej Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego. Obecnie toczą się negocjacje z bankami, m.in. tymi, które przejęły obligacje tych dwóch podmiotów, na temat zrolowania tych obligacji na późniejszy termin i uruchomienia kredytów inwestycyjnych. Prowadzone są też rozmowy dotyczące usprawnienia odbioru węgla przez energetykę oraz ulepszenia systemu przedpłat. Chodzi o to, by harmonogram płatności był lepiej rozłożony w czasie, w sposób bardziej korzystny dla producentów węgla. Dziś jest tak, że w martwym okresie, gdy zapotrzebowanie na węgiel jest mniejsze, te płatności są dużo niższe. Poza tym trwa też dyskusja dotycząca realizacji rządowego pomysłu na Państwowe Składy Węgla. Ma bowiem zostać powołana spółka, w której prawdopodobnie udziały obejmą KW, KHW oraz Węglokoks. Ta spółka zajmowałaby się handlem węglem.

Mam nadzieję, że taka zamiana przyniosłaby korzyści zarówno po stronie producentów, jak i finalnych odbiorców. Liczę, że dzięki takiemu rozwiązaniu wyeliminowany zostałby obecnie panujący na rynku bałagan.

Rozmawiamy o ratowaniu branży górniczej, tymczasem dochodzi do sytuacji, w której spółki energetyczne zamiast produkować, importują energię. Jaka jest skala tego problemu?

– Rzeczywiście, doszło do kuriozalnej sytuacji, bo w kopalniach „Sobieski” i „Janina” należących do spółki Tauron Wydobycie zaczęły rosnąć zwały węgla. Dzieje się tak, bo właściciel tej spółki, czyli Grupa Tauron, importuje energię, zamiast ją produkować. Na hałdach zalega już około 600 tys. ton węgla, czyli blisko 15 proc. rocznej produkcji spółek, i rozważane jest ograniczenie produkcji węgla.

Trzeba brać pod uwagę globalny rachunek, jaki przyjdzie zapłacić za takie działanie. Co z tego, że dziś uda się coś zaoszczędzić, skoro długoterminowo doprowadzimy do utraty miejsc pracy? W efekcie zarówno rachunek ekonomiczny, jak i społeczny okażą się tragiczne.

Rząd może wpłynąć na decyzje spółek?

– Zwracaliśmy na ten problem uwagę i wygląda na to, że został on zrozumiany. Tylko, zdaje się, brakuje jeszcze konkretnych pomysłów, jak sprawę można rozwiązać.

Co wydarzy się na spotkaniu pod koniec lipca?

– Sądzę, że będzie to spotkanie, na którym podzielimy się już konkretnymi efektami podjętych zadań. To też m.in. kwestia ustawy, która powinna zostać skierowana na ścieżkę legislacyjną, dotyczącej koncesjonowania sprzedaży węgla, a być może i certyfikowania, jeśli chodzi o jego jakość.

Dziękuję za rozmowę.

Marcin Austyn
Nasz Dziennik, 14 lipca 2014

Autor: mj